5 finansowych pułapek przy zakupie mieszkania

Nie 10 proc., a nawet 20 proc. ceny mieszkania trzeba mieć w gotówce, aby kupić mieszkanie na kredyt. Przy wyborze czterech kątów łatwo też zapomnieć o ważnych kosztach, które trzeba będzie ponieść.

Autor: HouseMarket.pl 07 października 2015 13:37

Czwarty kwartał, to przeważnie czas zakupów na rynku nieruchomości. Zarówno kupujący jak i sprzedający chcą często zakończyć transakcję przed końcem roku, a gdyby tego było mało oliwy do ognia dolewają banki i deweloperzy. Tym razem atmosferę podkręca też fakt, że kupując na kredyt mieszkanie w styczniu trzeba będzie posiadać wyższy niż w 2015 roku wkład własny. - Zmiana tylko z pozoru jest rewolucyjna. Przypomnijmy, w nowym roku wymagany wkład własny przy zakupie mieszkania na kredyt wzrośnie z 10 do 15 proc. - mówi Bartosz Turek, analityk Lion's Banku. W praktyce okazuje się, że podejście banków prawie się nie zmieni. Powód? Dodatkowe 5 pkt. proc. można będzie ubezpieczyć, co już dziś jest obowiązującą praktyką w wielu bankach. W 2016 roku faktycznie w gotówce trzeba będzie więc posiadać tyle samo co w 2015 roku.

Co jednak ważniejsze, z punktu widzenia kupujących, czwarty kwartał jest doskonałym momentem, aby wykorzystać słabość banków i deweloperów. Są to przeważnie duże spółki, których właściciele oczekują wyśrubowanych efektów finansowych, premiując za nie pracowników. - Bankom przed końcem roku zależy więc na jak największej sprzedaży kredytów, a deweloperzy chcą na koniec grudnia pochwalić się jak największą liczbą sprzedanych mieszkań  - mówi Bartosz Turek - Można więc liczyć na upusty i wszelkiego typu promocje – wszystkie ograniczone w czasie, bo mają skłaniać do decyzji jeszcze w bieżącym roku.

Według ekspertów Lion's Bank, w gąszczu krótkotrwałych zachęt łatwo popełnić błąd, a przecież zakup mieszkania jest bardzo ważną decyzją. Specjaliści podpowiadają jak uniknąć 5 finansowych pułapek przy zakupie mieszkania.

1. Wkład własny to nie wszystko

Po pierwsze chcąc zostać właścicielem mieszkania trzeba posiadać niemało gotówki. Wbrew pozorom nie wystarczy 10 proc. wkładu własnego, bo w trakcie całego procesu zakupu pieniądze będą potrzebne, aby zapłacić podatek, wynagrodzić za pracę sąd, notariusza czy pośrednika. Ile za to wszystko będzie trzeba zapłacić? Załóżmy, że potencjalny nabywca chciałby kupić mieszkanie warte 300 tys. zł. Jeśli kupuje lokal nowy, to musi się liczyć z kosztami na poziomie około 3-4 proc. (9-12 tys. zł) wartości nieruchomości, aby pokryć wszystkie podatki, prowizje i opłaty związane z zawarciem transakcji i zaciągnięciem kredytu. Wraz z wymaganym wkładem własnym daje to łącznie ponad 13 proc. (39 tys. zł) ceny nabywanego „M”. Dużo? Nabywcy mieszkań używanych muszą się przygotować na jeszcze wyższe koszty – szczególnie te związane z zawarciem transakcji (podatki, prowizje i opłaty pobierane przez pośredników, notariusza czy sąd). W modelowym przypadku mieszkania wartego 300 tys. zł łączne koszty transakcyjne można szacować na 18-19 tys. zł. Do tego trzeba dodać 30 tys. zł, które wymagać będzie bank tytułem wkładu własnego oraz około 7 tys. zł wszelkich opłat i prowizji związanych z udzieleniem finansowania. Efekt? Już dziś kupując mieszkanie używane trzeba mieć nawet 18-20 proc. jego wartości w gotówce, a w tej kwocie nie uwzględniono ewentualnych kosztów remontu, wyposażenia czy chociażby odświeżenia lokalu.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych