Czy zmiany związane z BTE zapoczątkują kryzys na rynku funduszy sekurytyzacyjnych?

Pod koniec listopada zeszłego roku weszła w życie ustawa uchylająca możliwość stosowania Bankowego Tytułu Egzekucyjnego. Od tego czasu banki, zamierzając dochodzić swoich należności na drodze sądowej, zmuszone są do korzystania z tradycyjnej procedury, charakterystycznej dla tego typu postępowań, co znacznie wydłuża i utrudnia im proces windykacji.

Autor: HouseMarket.pl 25 sierpnia 2016 09:02

Dodatkowo 29 czerwca br. Sąd Najwyższy uznał, że nowy wierzyciel niebędący bankiem nie może powoływać się na przerwanie biegu przedawnienia roszczeń w wyniku wykorzystania przez bank procedury BTE. - Dla firm zarządzających portfelami wierzytelności funduszy sekurytyzacyjnych może to stanowić nie lada problem. Czy zatem sektor wierzytelności stanął w obliczu kryzysu? – pyta Artur Rawski, wiceprezes zarządu, dyrektor generalny Forum TFI.

Toksyczne wierzytelności?

Bankowy Tytuł Egzekucyjny był wygodnym i szybkim sposobem walki z nierzetelnymi płatnikami. Bank wystawiał BTE na podstawie własnych ksiąg lub innych dokumentów potwierdzających dokonanie czynności bankowej, a sąd weryfikował dokumenty jedynie pod względem formalnym, nie merytorycznym i nadawał mu klauzulę wykonalności.

- Procedura ta dawała bankom możliwość sprawnej windykacji należności, ale też ich zyskownej sprzedaży, bowiem złożenie wniosku o nadanie klauzuli wykonalności powodowało przerwanie biegu przedawnienia roszczeń. Tak wyglądała sytuacja aż do 29 czerwca br. Wtedy to Sąd Najwyższy uznał, że nabywca wierzytelności niebędący bankiem (czyli w praktyce najczęściej fundusz sekurytyzacyjny) nie może powoływać się na przerwanie biegu przedawnienia spowodowane wszczęciem postępowania egzekucyjnego na podstawie BTE zaopatrzonego w klauzulę wykonalności – twierdzi Artur Rawski, wiceprezes zarządu, dyrektor generalny Forum TFI.

Ostatnio pojawiają się zatem komentarze, że w portfelach funduszy sekurytyzacyjnych mogą się znajdować nic niewarte zobowiązania, które były kupowane jako wymagalne, a w obecnym stanie prawnym dawno się przedawniły.

Widmo kryzysu czy kryzys widmo?

W związku z powyższymi zmianami wielu ekspertów prognozuje kryzys na rynku funduszy inwestycyjnych opartych na wierzytelnościach. Tymczasem niewielu zwraca uwagę na to, że nowe uwarunkowania nie stanowią dla nich poważniejszego zagrożenia, a nawet w dłuższej perspektywie mogą sprzyjać rynkowi funduszy sekurytyzacyjnych, dając mu perspektywy do dalszego wzrostu.

- Po pierwsze, konieczność prowadzenia postępowań egzekucyjnych na zwykłej drodze sądowej może sprawić, że banki chętniej będą odsprzedawać wierzytelności wyspecjalizowanym firmom oraz funduszom inwestycyjnym. Ponadto, wzrost kosztów windykacji długów oraz ryzyko braku możliwości dochodzenia roszczeń będą uwzględnianie w wycenie wierzytelności, co przy dobrej optymalizacji procesu egzekucji będzie stwarzało dodatkowe możliwości generowania zysków dla inwestorów – twierdzi Artur Rawski, wiceprezes zarządu, dyrektor generalny Forum TFI.

Po drugie, pomimo że BTE był narzędziem wygodnym zarówno dla banków jak i sądów, to w rzeczywistości banki już od dłuższego czasu uzyskiwały zwykłe sądowe nakazy zapłaty, które automatycznie przechodzą na nowych nabywców wierzytelności. Obecnie stanowią one nawet do 60 proc. wartości wszystkich spraw sprzedawanych funduszom sekurytyzacyjnym.

Warto również zwrócić uwagę, że przedawnienie roszczeń nie powoduje, że ich skuteczna egzekucja jest niemożliwa. - Dzieje się tak z kilku powodów. Przede wszystkim według obowiązującego prawa to nadal dłużnik musi podnieść zarzut przedawnienia w trakcie postępowania. W rzeczywistości czyni to zaledwie kilka procent nierzetelnych płatników. W przypadku niepodniesienia zarzutu przedawnienia, sąd wydaje wyrok, który można egzekwować – mówi Artur Rawski.

SŁOWA KLUCZOWE

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych