Frankowicze ułożą listę "trujących" banków

Problem kredytów walutowych dotyczy zaledwie kilku banków, dlatego środowisko frankowiczów zamierza stworzyć listę trujących banków i namawiać do przenoszenia swoich pieniędzy do innych - zapowiada Arkadiusz Szcześniak ze Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Autor: PAP 22 sierpnia 2016 09:24

Jednocześnie SBB nie traci nadziei na kompromis wokół kredytów walutowych i apeluje, by w ramach gestu dobrej woli banki na rok wstrzymały akcję egzekucji majątku kredytobiorców, którym rozwiązano umowy - dodaje Szcześniak.

Jakie jest stanowisko środowiska frankowiczów w sprawie rozwiązania problemu kredytów hipotecznych? Czego oczekujecie od banków i od ustawodawcy?

Arkadiusz Szcześniak: Od banków już niewiele. Od ustawodawcy na pewno nie oczekujemy tego, co jest teraz, czyli ustawy dotyczącej spreadów. Chcemy kompleksowego rozwiązania problemu, czyli odwalutowania kredytów - przyrównania ich do tego, co by każdy z klientów zapłacił, jakby od początku wziął kredyt złotówkowy. W tej walucie kredyty zostały wypłacone i chodzi tylko o potraktowanie tego kredytu zgodnie z prawem bankowym. Taki projekt złożyliśmy w Kancelarii Prezydenta w ubiegłym roku, ale nie zyskał poparcia. Teraz podobny projekt jest złożony w Sejmie przez klub Kukiz'15.

Związek Banków Polskich twierdzi, że wielu kredytobiorców walutowych ma nadal lepszą sytuacje niż złotówkowych. Ten projekt by to sankcjonował?

- Ten projekt zrównuje kredyty walutowe ze złotówkowymi. Jeżeli kwota poniesionych do tej pory kosztów byłaby mniejsza lub większa to nowo ustalone saldo kredytu byłoby odpowiednio pomniejszane lub zwiększane o tą różnicę. Nigdy nie chcieliśmy zrobić tego, co nam wmawiają banki, by mieć lepiej niż inni kredytobiorcy, głównie złotowi. Jednak ci, którzy brali kredyty "walutowe" od 2008 roku na pewno mają już dziś wyższe koszty, niż posiadający złotówkowe. A z każdym miesiącem sytuacja naszego środowiska się pogarsza.

Dlaczego banki nie chcą się zgodzić na tę zamianę na kredyty złotowe?

- Zapewne z uwagi na konieczność jednorazowego uwzględnienia w bilansach. Ale my jesteśmy skłonni zgodzić się na rozłożenie tego elementu czysto księgowego na lata. Są takie możliwości prawne. Brak tylko, jak widać, woli politycznej.

Jakiego rzędu mógłby być to koszt dla banków?

- Gdyby to się udało rozłożyć na lata, rocznie przychody banków mogłoby być niższe o 1,5 do 2 miliarda zł. Obecnie roczne przychody wahają się w przedziale 8-10 mld zł.

Przez ile lat?

- Około dwudziestu. Dawałoby to w sumie około 34 miliardów zł. Ale przecież mówimy tylko o zmniejszeniu planowanych zysków banków. Udziałowcy siedmiu banków, bo tylko ich dotyczy problem frankowy, będą mieli mniejsze wpływy, niż sobie zaplanowali. A to co zostanie w kieszeni klienta trafi do gospodarki, czyli do każdego jej uczestnika.

Ale procedury nadzorcze mogą spowodować, że te banki znajdą się w kłopotach. A wraz z nimi zgromadzone w nich depozyty.

- Akcjonariusze będą musieli po prostu dokapitalizować te banki. Księgowo zwiększyć kapitał. Wiedzieli, że wchodzą w bezprawny biznes. Zresztą, według naszej wiedzy, problem jest tylko w dwóch z tych banków - w Getin Banku i Millennium. Pozostałe sobie poradzą. Nikt nie straci na niczym. A w ostateczności udziały w tych bankach może przejąć skarb państwa.

Dlaczego Stowarzyszenie "Stop Bankowemu Bezprawiu", które pan reprezentuje, jest przeciwne prezydenckiemu projektowi ustawy, gwarantującej zwrot spreadów? To przecież może być jakiś krok naprzód.

SŁOWA KLUCZOWE

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych