PARTNER PORTALU

Nowy projekt ustawy frankowej: gra na zwłokę?

Uzasadnienie do ustawy przygotowanej przez Kancelarię Prezydenta RP potwierdza, że umowy kredytów pseudowalutowych są z mocy prawa nieważne - mówi Barbara Garlacz, radca prawny zajmujący się tematem kredytów pseudofrankowych i instrumentów pochodnych dla przedsiębiorców. Czy gra na zwłokę ma doprowadzić do przedawnienia roszczeń kredytobiorców?

Autor: Barbara Garlacz/HouseMarket.pl 08 sierpnia 2016 12:06

Projekt ustawy frankowej, czyli spreadowej 2, zaproponowanej przez Kancelarię Prezydenta RP nie likwiduje ryzyka systemowego, nie oddaje całej należności klientom banków, posiada uzasadnienie nie odpowiadające jego treści. Powstaje zatem pytanie po co i komu jest potrzebna taka ustawa oraz w jakich okolicznościach oraz gdzie rzeczywiście powstał jej projekt?

- Uzasadnienie projektu ustawy „spreadowej 2” wskazuje, że "kredyty te, pomimo określania ich „kredytami walutowymi” i związania stawki ich oprocentowania ze stawką LIBOR nie były w rzeczywistości kredytami walutowymi, ani z ekonomicznego, ani z prawnego punktu widzenia.” oraz, że ich konstrukcja „jedynie stwarzała pozory uzgodnienia z kredytobiorcą istotnych warunków umowy”, a także, że spłata kwoty indeksowanej a nie rzeczywistego kapitału oraz odsetek od kwoty indeksowanej a nie od rzeczywiście udzielonego kredytu powoduje, że taki „stan jest sprzeczny z naturą stosunku umowy, której istotą jest uzgodnienie jej postanowień przez strony, i stanowi podstawę uznania całej umowy za nieważną” - uważa Barbara Garlacz.

Według ekspertki, skoro takie mocne i wiarygodne uzasadnienie projektu ustawy, to dlaczego sama jego treść ogranicza się do zwrotu tylko części należności i dlaczego uznaje za legalne umowy kredytów, które zgodnie z uzasadnieniem projektu legalnymi nie są? Być może ta „gra na czas” zmierza do tego aby część roszczeń przedawniła się? - Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że projekt tej ustawy służy jedynie interesom banków, które sprawę toksycznych kredytów próbują „zamieść pod dywan” - mówi.

Jej zdaniem, choć pozornie więc ustawa nazywa się „frankową” i z pozoru kierowana jest do „frankowiczów” w rzeczywistości służy wyłącznie interesom banków, które dostrzegły, że ryzyko wadliwości prawnej tych umów właśnie się materializuje.

- Co więcej, przesunięcie rozwiązania tej tykającej bomby w kierunku KNF, której kompetencje w tym temacie w świetle prawa bankowego, są wątpliwe pokazuje jedynie, że propozycje rozwiązania problemu przez KNF są iluzoryczne, a nadzieje płonne - mówi Barbara Garlacz.

- Kancelaria Prezydenta RP zgodziła się, aby proces restrukturyzacji kredytów odnoszących się do walut obcych został przekazany w kompetencje nadzorcze KNF. Nawet sam Prezes NBP – Adam Glapiński – wskazał, że: „Zostaną wprowadzone dodatkowe wymogi regulacyjne dla banków, które spowodują, że dalsze utrzymywanie kredytów walutowych będzie dla nich całkowicie nieopłacalne. Jednocześnie nadzorcy określą pożądane ramy procesu przewalutowania kredytów czy ewentualnie innej formy restrukturyzacji w zależności od sytuacji i oczekiwań kredytobiorców" - komentuje radca prawny. - Jak te wszystkie obietnice „gruszek na wierzbie” mają się do prawa bankowego?

Art. 138 prawa bankowego określa środki, które KNF może podjąć w ramach nadzoru instytucji bankowych. Jednak ustęp 7 tego artykułu wprost stanowi, że: „Środki podejmowane w ramach nadzoru nie mogą naruszać umów zawartych przez bank” z wyłączeniem pewnych umów, do których jednak umowy kredytów nie należą. - Oznacza, to tyle, że owszem środki nadzorcze mogą być wprowadzane i mogą mieć wpływ na działalność banków, w tym umowy przez nie zawierane, ale na przyszłość - mówi Barbara Garlacz.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych