Podatek bankowy zagraża gospodarce

Podatek od aktywów banków i ubezpieczycieli może ograniczyć akcję kredytową, co grozi negatywnymi zjawiskami w całej gospodarce - mówią eksperci. Różnią się natomiast co do tego, czy koszty tego podatku zostaną przerzucone na klientów.

Autor: PAP 07 grudnia 2015 08:33

W czwartek projekt ustawy o podatku dla banków i ubezpieczycieli autorstwa posłów PiS wpłynął do Sejmu. Szef sejmowej Komisji Finansów Publicznych Wojciech Jasiński (Prawo i Sprawiedliwość) poinformował, że miesięczna stawka podatku bankowego wyniesie 0,0325 proc. i będzie naliczana od aktywów w wysokości ponad 4 mld zł. Stawka podatku w przypadku ubezpieczycieli wynieść ma za każdy miesiąc 0,05 proc. Podatek ma być wprowadzony od 1 lutego 2016 roku.

Zdaniem szefowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Elżbiety Mączyńskiej sama idea podatku nie jest zła, jednak powinna ona obejmować nie aktywa, a operacje finansowe.

Jak przypomniała, w bankach znaczną część aktywów stanowią wierzytelności, czyli m.in. należności z tytułu udzielonych kredytów. Podatek więc - powiedziała - grozi zahamowaniem działalności kredytowej.

Dodała, że również towarzystwa ubezpieczeniowe mogą realizować operacje spekulacyjne, które niekiedy mogą zagrażać bezpieczeństwu i nakręcać nadmierne ryzyko, także w ich przypadku bardziej właściwe byłoby opodatkowanie spekulacyjnych operacji finansowych.

Mączyńska wskazała, że wysokość podatku dostosowana jest do potrzeb realizacji programu wyborczego. "To nie jest wielkość, która mogłaby powalić, zniszczyć, czy bardzo mocno dokuczyć sektorowi finansowemu. Kilka miliardów sektor finansowy przeżyje. Kilkanaście miliardów rocznie wynosi zysk samego sektora bankowego, nie licząc ubezpieczeniowego i instytucji finansowych" - mówiła.

Szefowa PTE nie zgodziła się też z tezą, że koszty podatku zostaną przerzucone na klientów. "Jeżeli banki nadużywałyby swojej pozycji, znaczyłoby to, że instytucje, które chronią konsumenta, nie działają. Może tak być - ja tego nie wykluczam. Ale równocześnie jest konkurencja, otwierają się granice, otwierają się możliwości korzystania z usług finansowych w innych krajach i tutaj ten klient nie jest taki samotny" - podkreśliła.

Z kolei Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion, podobnie jak prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz jest zdania, że koszty tego podatku będą przerzucone na klientów.

Kuczyński zwrócił także uwagę, że w projekcie ustawy jest mowa o podatku od wszystkich aktywów, "a więc ta najbardziej ostra wersja podatku". Przypomniał, że w Europie wiele krajów stosuje podobne rozwiązania, ale tylko na Węgrzech obowiązuje on w tak ostrej formie. "I to niewątpliwie uderzy potężnie w zyski sektora bankowego" - powiedział.

"To pokazuje, że politycy szukają pieniędzy na swoje zobowiązania wyborcze" - mówił analityk. "Ma on podobno przynieść 6 mld złotych. Trzeba brać pod uwagę, że tyle nie wyniosą wpływy do budżetu, bo od tych 6 mld będzie trzeba odjąć ponad 1 mld zł podatku CIT, gdyż o tyle mniejszy będzie zysk banków i sektora ubezpieczeniowego" - wyliczał.

Wskazał, że na Węgrzech, po wprowadzeniu podatku bankowego, o 30 proc. spadło udzielanie kredytów. "Można obawiać się więc, że banki przykręcą kurek z kredytami, będzie trudniej też dostać kredyty, co gospodarce - delikatnie mówiąc - nie pomoże, a na pewno zaszkodzi. A jeżeli zaszkodzi gospodarce, to też przykręci wpływy do budżetu. Więc może się okazać, że nie było warto tego robić" - zaznaczył.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych