Sprzedaż kredytów bije rekordy, ale co z ryzykiem?

Dynamika sprzedaży kredytów rodzi optymizm na pozytywny rozwój sytuacji na tym rynku w krótkim, a może i w średnim okresie. Jednak obserwacja bieżącej sytuacji w kontekście historycznych, kryzysowych doświadczeń amerykańskiego sektora kredytowego, inspiruje do zadania pytań o apetyt na ryzyko kredytowe ze strony kredytodawców.

Autor: HouseMarket.pl 13 lipca 2017 12:02

Połowa roku to zwyczajowo okres publikacji wyników finansowych za ubiegły rok. Również Eurofinas, reprezentujący europejski przemysł kredytowy, pochwalił się rezultatami osiągniętymi na rynkach działania organizacji członkowskich z poszczególnych krajów europejskich. Według opublikowanego raportu tak zwana nowa produkcja kredytowa była w minionym roku wyższa o blisko 11 proc., co spowodowało, że wartość kredytów w księgach europejskich banków i instytucji finansowych – Członków Eurofinas wzrosła o blisko 6 proc. i wyniosła na koniec 2016 roku 1024 miliardy (ponad 1 bilion) euro.

Te rekordowe przyrosty wartości i dynamiki sprzedaży kredytów bynajmniej nie są zaskoczeniem dla analityków. Taka sytuacja musi jednak prowokować pytanie, czy nie dzieje się tak dlatego, że kredytodawcy flirtują z ryzykiem kredytowym. Należy pamiętać, iż łatwy kompromis na tym polu zwykle bowiem kończy się bańkami kredytowymi i wysoką ceną, jaką przychodzi zapłacić, gdy o kredytowych żniwach wszyscy chcą jak najszybciej zapomnieć. Przedstawiciele Eurofinas już dziś zalecają zachowanie ostrożności w akceptowanych poziomach ryzyka.

– Instytucje udzielające kredytów konsumenckich powinny pozostać czujne. O ile spadek bezrobocia jest bowiem dobrym sygnałem do wzrostu konsumpcji, to spadek siły nabywczej i ryzyka, wynikające z politycznej niepewności, mogą mieć wpływ na ich przyszłą działalność – zauważa Valentino Ghelli, Prezes Eurofinas.

Amerykański rynek kredytowy i ryzyko

Widoczne w statystykach Eurofinas znakomite wyniki kredytowania samochodów, stanowią zupełne przeciwieństwo do rynku amerykańskiego. Tam obawy przed „bańką” kredytową powodują wycofywanie się dużych banków z działalności w tym segmencie kredytów. Rynek kredytów samochodowych w USA wzrósł o 70% w porównaniu do roku 2010, a jednak Citizen Financial Group wycofuje się z tego rynku, ponieważ wykazuje on symptomy „przegrzania”. Wells Fargo, JP Morgan, czy specjalista na tym rynku – Capital One, ograniczają akceptację nowych wniosków na finansowanie zakupu samochodów osobowych. Ta widoczna powściągliwość głównych graczy, stanowiących ponad 1/3 rynku, dowodzi, że zaniepokojenie działów kredytowych jest duże. Stosowanie takich praktyk, jak wydłużanie okresu kredytowania, czy akceptacja wyższego wskaźnika LTV, czyli relacji kwoty kredytu do wartości przedmiotu finansowania (loan to value) – a taka jest lekcja z kryzysu subprime – wskazuje na zbytnie poluzowanie kryteriów zarządzania ryzykiem, co może prowadzić do wzrostu wolumenów kosztem jakości portfeli. Sprzedaż musi wkraczać wówczas na segmenty rynku, gdzie scoring jest niższy. Banki koncentrują się więc na maksymalizacji przychodów z portfela kredytowego, pozostawiając pole do ekspansji instytucjom niebankowym, mogącym co do zasady akceptować wyższy poziom ryzyka. Sytuacja w USA musi być poważna, skoro głos zabrał tamtejszy Urząd Kontrolera Waluty (Office of the Comptroller of the Currency), który ostrzegł przed rosnącym ryzykiem kredytowym w portfelach kredytów samochodowych. Na domiar tego, wyraził obawy co do przestrzegania zasad odpowiedzialnego pożyczania. I – choć sytuacja na rynku amerykańskim nie ma bezpośredniego przełożenia na rynek unijny – to należy pamiętać o efekcie domina, jakie niesie ze sobą możliwy krach w dużym segmencie rynku finansowego.

SŁOWA KLUCZOWE

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych