PARTNER PORTALU

Rewitalizacja - to też jest sztuka

Rekultywacja i zmiana funkcji starych kamienic, pałaców czy kompleksów pofabrycznych coraz częściej ląduje w orbicie zainteresowań biznesu. Czy na rewitalizacji faktycznie można zarobić? Co stoi za panującym obecnie na rynku nieruchomości trendem? Jakich błędów powinien wystrzegać się inwestor? Na te i inne pytania odpowiedzi udzielają eksperci OPG Property Professionals.

Autor: HouseMarket.pl 13 września 2017 10:37

Rewitalizacja, rozumiana jako przywrócenie danego miejsca czy budynku do życia poprzez zmianę jego pierwotnej, bynajmniej nie jest zjawiskiem nowym. W Europie tego typu przedsięwzięcia z powodzeniem realizowano już w połowie ubiegłego wieku. Za pierwsze, najbardziej znaczące projekty rewitalizacyjne w Polsce można uznać centrum handlowe stworzone wokół Starego Browaru w Poznaniu (2003) oraz odrestaurowany kompleks fabryczny Izraela Poznańskiego, znany dziś lepiej jako łódzka Manufaktura (2006).

Co skłania inwestorów do rewitalizowania?

Jak pokazują ostatnie lata, inwestorzy kierują swój wzrok już nie tylko na obiekty poprzemysłowe, ale też kamienice i pałacyki, a nawet hale targowe i podupadające, pamiętające poprzedni ustrój domy towarowe. Zdaniem Andrzeja Szczepanika z OPG Property Professionals, dzisiejsze projekty rewitalizacyjne różnią się skalą i funkcjami, ale praktycznie wszystkie łączy jedno – koniunktura.

Liczba pustych, atrakcyjnych działek w obrębie miast nie jest nieskończona. Na korzyść obiektów starszych czy zabytkowych, które można dostosować do nowych funkcji, często działa świetna lokalizacja. W porównaniu do budynków stawianych od podstaw, tego typu obiekty z reguły lepiej znoszą też próbę czasu, skuteczniej opierają się wahaniom rynkowym i stanowią ciekawą alternatywę dla inwestorów szukających mniej kapitałochłonnych formatów. Zdaniem eksperta, analizując „modę na rewitalizację”, należy także wziąć pod uwagę tło socjoekonomiczne – zwłaszcza w kontekście sektora biurowego.

Właściciele powierzchni biurowych jak nigdy wcześniej muszą zrozumieć potrzeby swoich najemców. A ci, konkurując między sobą o talenty i specjalistów, pragną wyróżnić się miejscem i atmosferą pracy. Tu na scenę wkracza historyczna zabudowa, która jak magnes przyciąga młode pokolenie Polaków. Dzisiejsi millenialsi kochają przestrzenie o unikatowym, postindustrialnym klimacie, choć jednocześnie na stałe wpisane w krajobraz miasta. Potrzeba przynależności do danego miejsca to silna więź, która mądremu inwestorowi lub zarządcy może przynieść sukces.

Rewitalizacja przestaje przerażać

Projekty wymagające przebudowy bądź całkowitej zmiany przeznaczenia budynku powoli przestają przerażać inwestorów. Dziś sięgają po nie podmioty, które dotychczas preferowały „proste” i „szybkie” budowanie na pustych działkach. Ale czy faktycznie jest tak łatwo, jak mogłoby się to wydawać? Jak podkreśla Andrzej Szczepanik, projekty oparte o historyczną tkankę miejską w naturalny sposób budzą wiele emocji wśród lokalnych społeczności. Sytuacja dodatkowo komplikuje się w momencie, gdy budynek objęty jest ochroną konserwatora zabytków.

Rewitalizacja często oznacza konieczność wsłuchania się w opinię wielu stron, a także próbę zaspokojenia zgłaszanych przez nie postulatów. Kiedy lista interesariuszy się wydłuża, sieć powiązań staje się gęstsza. Uwikłanie w matni zależności i interesów spowalnia i ogranicza ruchy inwestora, dlatego pomoc doradcy bądź zarządcy nieruchomości z doświadczeniem w tego typu projektach bywa bezcenna. Zasobem, który odgrywa kluczową rolę w przypadku rewitalizacji budynków, jest więc czas. A jak wiadomo – czas to pieniądz. Nie sposób więc nie poruszyć aspektu ekonomicznego tego typu przedsięwzięć.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych