Walczę o klienta z górnej półki

– Stawiam na jakość materiałów. Informuję o tym klientów, bo zauważam, że raczej się nie interesują tym, z czego zbudowane zostało osiedle – mówi Arkadiusz Hołda, właściciel firmy Holdimex.

Autor: Grażyna Kuryłło/HouseMarket.pl 15 lutego 2016 14:08

Jakie mieszkania na Śląsku są popularne?

 – Lokale w granicach 40-60 mkw. Nie tylko dzięki programowi MdM, ale też grupie klientów, którzy kupują je dla swoich dzieci wchodzących w dorosłość. Bardzo rzadko klient szuka mieszkania stumetrowego, dlatego mniejszych lokali deweloperzy budują najwięcej.

 Pan też?

 – Tak. Na katowickim osiedlu Brynów, zwanym też Ptasim, sprzedałem wszystkie mniejsze metraże. Zostały mi tylko apartamenty od 100 do 120 mkw. Czekały na klienta przez półtora roku. Nie pomogła nawet obniżka cen o 20 proc. Zadecydowałem więc o ich przebudowie i teraz dzielę je na mniejsze. Bardziej się to opłaca niż utrzymywanie pustego lokalu.

 Na mniejsze mieszkanie też łatwiej dostać kredyt.

 – Zgadza się. Poza tym grupa klientów, która płaciła gotówką, już się wyczerpała. Teraz prawie wszyscy kupują za kredyt. Tylko nieliczni, ze strachu przed procedurą bankową, zapożyczają się w rodzinie.

 Zostaje jeszcze MdM.

 – U mnie na Brynowie akurat nie, bo mam wyższe ceny – 5940 zł za metr kwadratowy. Nie mieszczę się w limicie. Klienci doceniają to osiedle za najlepszą lokalizację, bo leży przy parku Kościuszki i Lesie Murckowskim. Ma dobre połączenie tramwajowe oraz autobusowe i w zasadzie na piechotę do rynku można dojść w 20 minut. Znane jest jako dawne osiedle prominenckie, na którym mieszkał Edward Gierek.

 Czyli płaci się u pana za lokalizację?

 – Nie tylko. Walczę o klienta z górnej półki, więc stawiam na jakość materiałów. Używam cegły ceramicznej, która ma bardzo dobre właściwości cieplne. Stosuję tynki naturalne, żeby ściany oddychały. Wykonuję pełne płyty fundamentowe z podsypkami piaskowymi, stosuję ponadnormatywne rozwiązania zabezpieczające przed szkodami górniczymi. Wszystko to rzutuje na cenę, ale też dzięki temu nie mam usterek czy pęknięć w blokach, które wybudowałem 15 czy 20 lat temu. Informuję o tym wszystkim klientów, bo zauważam, że raczej się nie interesują tym, z czego zbudowane zostało osiedle.

 Deweloperzy to wykorzystują?

 – Oczywiście. Dzisiaj koszt wybudowania metra kwadratowego mieszkania mieści się w granicach 3 tys. zł netto, bo tyle bierze firma budowlana. Do tego trzeba jeszcze dodać cenę gruntu, projektu i koszty organizacyjne dewelopera. Tymczasem średnia cena mieszkań na Śląsku waha się w granicach 3900 zł za metr kwadratowy. Pada więc uzasadnione podejrzenie, że budynki powstają z tanich materiałów, takich jak pustaki czy beton.

 Gdzie buduje się ich najwięcej? Czy można wyodrębnić tańsze i droższe rejony?

 – Najwyższe ceny mieszkań są w Katowicach, a najniższe – w Bytomiu. To najbiedniejsze miasto na Śląsku, z którego ludzie uciekają. Kurczy się i nie ma pomysłu na rozwój. Zaraz po Bytomiu można wymienić Siemianowice Śląskie. Dlatego deweloperzy skupili się na Katowicach i Gliwicach. Przyszła moda na ten rynek.

Firmy rozhulały sie w Warszawie, tam zrobiło się ciasno, więc teraz szukają innych terenów. Do Katowic wkroczyło kilku dużych deweloperów. Dotąd rynek śląski był właściwie zamknięty. Budowały tylko lokalne duże firmy. Ciekawy jestem, jak „przybyszom” pójdzie sprzedaż, bo zanotowaliśmy już pierwsze niepowodzenia. Duży krakowski deweloper chciał budować na osiedlu Paderewskiego, ale musiał zrezygnować, bo nie znalazł chętnych

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych