PARTNER PORTALU

Ograniczenia w przepisach budowlanych - jak zareaguje rynek mieszkań?

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa pracuje nad rozporządzeniem, które ma m.in. przeciwdziałać budowaniu tzw. mikroapartamentów na gruntach przeznaczonych pod „mieszkaniówkę”. Jak nowe regulacje mogą wpłynąć na plany klientów i deweloperów? Możliwe skutki nowelizacji rozporządzenia analizuje Jakub Nieckarz, prezes firmy deweloperskiej PVI.

Autor: Jakub Nieckarz, prezes PVI - Property Value Investments 30 sierpnia 2017 13:49

Plany urzędników zakładają podniesienie minimalnej powierzchni użytkowej mieszkania do 25 mkw. Przepisy mają uregulować kwestie dotyczące kilkunastometrowych mikroapartamentów, nie spełniających definicji mieszkań deweloperskich, które w praktyce są oferowane klientom właśnie jako mieszkania. Według resortu budownictwa, takie rozwiązanie pozwoli na uporządkowanie budzącej wątpliwości praktyki budowy aparthoteli na działkach przeznaczonych pod funkcję mieszkaniową, zamiast na terenach przeznaczonych pod usługi. W uzasadnieniu projektu nowelizacji stwierdzono, że jej celem jest wprowadzenie przejrzystych zasad jednoznacznie określających, czym jest mieszkanie, a czym aparthotel, czyli usługa działająca w systemie wynajmu apartamentów o charakterze hotelowym. Rozwiązanie ma zapewnić ochronę podstawowej grupy klientów, którzy kupując mieszkanie powinni wiedzieć, że dany lokal spełnia wszelkie warunki budownictwa mieszkaniowego.

Inicjatywa resortu budownictwa jest konsekwencją nieprawidłowości, a czasami wręcz patologii na rynku, jakie można było obserwować w ostatnich latach. Prawie zawsze tracili na tym klienci, którzy po prostu chcieli kupić małe mieszkanie. Niejednoznaczność przepisów była polem nadużyć ze strony niektórych deweloperów, którzy pod płaszczykiem budowy aparthoteli, tak naprawdę realizowali inwestycje mieszkaniowe w miejscach, w których plan miejscowy przewidywał zupełnie inne przeznaczenie. Prowadziło to do kuriozalnych sytuacji, ponieważ inwestycje hotelowe podlegają np. łagodniejszym, mniej kosztownym wymogom dotyczącym liczby miejsc parkingowych przypadających na każdą jednostkę mieszkalną. Choćby z tego powodu sąsiedztwo inwestycji aparthotelowej w otoczeniu budownictwa mieszkaniowego jest po prostu uciążliwe dla sąsiadów, ponieważ wokół ich mieszkań brakuje miejsc parkingowych zajmowanych przez mieszkańców mikroapartamentów. Postępujący właśnie w taki sposób deweloperzy oszczędzali na infrastrukturze, niezbędnej w sąsiedztwie pełnowartościowych mieszkań. Zmiana rozporządzenia ma w założeniu skończyć z udawaniem, że mikroapartamenty to prawdziwe mieszkania, a w konsekwencji wyeliminować zjawisko wprowadzania klientów w błąd.

Nowela mająca wejść w życie z początkiem 2018 r. budzi wątpliwości, zwłaszcza wśród potencjalnych nabywców mikroapartamentów, którzy mogą stracić możliwość zakupu „własnego M”, dostępnego obecnie w formie aparthotelowej. Dotyczy to głównie młodych osób, które wobec braku mikropartamentów na rynku będą zmuszone do wynajmowania np. stancji lub mieszkania w dalszym ciągu z rodziną. Ograniczenie dostępności najmniejszych lokali dotknie także rodziców, którzy posyłając swoje dziecko na studia woleliby kupić mikroapartament, niż płacić za wynajem mieszkania lub pokoju przez kilka lat. Pomysł zmiany przepisów może również pokrzyżować plany coraz liczniejszych inwestorów, którzy planują zakup małego mieszkanka pod wynajem. Obecnie 67 proc. transakcji na rynku nieruchomości (w tym znaczna część małych lokali), kupowanych jest za gotówkę – wynika z szacunkowych danych NBP - co świadczy to o tym, że Polacy wybierają swoje oszczędności z banków i inwestują je w mieszkania. Niemniej jednak pomysł resortu budownictwa pozwoli na wyraźne rozgraniczenie inwestycji mieszkaniowych od aparthotelowych i przywrócenie zdrowych zasad doboru lokalizacji do zaplanowanej funkcji.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych