PARTNER PORTALU

Radca prawny: banki powinny brać, co posłowie dają

Banki powinny podziękować za przewalutowanie według propozycji Sejmu i brać co posłowie dają, bo niezawisłe sądy mogą nie być takie hojne - uważa Barbara Garlacz, radca prawny w Harvest Legal House.

Autor: HouseMarket.pl 27 sierpnia 2015 16:33

Propozycja Sejmu, zdaniem Barbary Garlacz, radcy prawnego w Harvest Legal House, jest korzystna dla banków, bo pozwala im na odzyskanie całego kapitału, odsetek od niego oraz 10 proc. nadwyżki powstałej w wyniku wzrostu kursu franka. To bardzo dużo, bo jeśli niezawisłe sądy potwierdzą nieważność umów kredytowych, to banki nie będą mogły żądać zwrotu udostępnionych środków w ogóle - z uwagi na przedawnienie ich roszczeń, a wówczas ich straty będą znacznie większe.

- Ważne jest także, że w żadnym przypadku to nie Skarb Państwa poniesie koszty związane z przewalutowaniem kredytów frankowych, ale banki, a odpowiedzialność za to mogą ponieść ich zarządy, ewentualnie subsydiarnie towarzystwa ubezpieczające zarządy - uważa Barbara Garlacz.

Procedowana w Parlamencie ustawa powinna jednak dotyczyć wszystkich obywateli – gdyż Konstytucja RP nakazuje równe traktowanie przez władze publiczne obywateli będących w takiej samej sytuacji – czyli tych, którzy podpisali umowy kredytów denominowanych, indeksowanych, waloryzowanych kursem CHF.

Zdaniem Barbary Garlacz, błędnym rozwiązaniem ustawy jest to, że zakłada ona automatyczną moc wsteczną jej postanowień, podczas gdy art. 3 Kodeksu Cywilnego stanowi, iż żadna ustawa nie może mieć mocy wstecznej, chyba, że co innego wynika z jej treści lub celu. Skoro celem Ustawy jest restrukturyzacja kredytu na wniosek kredytobiorcy, to Ustawa powinna mieć moc wsteczną wyłącznie wobec kredytobiorców, którzy złożą taki wniosek, a nie w ogóle wobec kredytobiorców, którzy zaciągnęli tego typu kredyty. Ci bowiem powinni mieć nieograniczone możliwości dowodzenia przed sądami, że ich umowy kredytowe są niezgodne z prawem. Tymczasem proponowana ustawa może prowadzić do próby wyciągania wniosków, że zalegalizowała ona umowy denominowane do CHF.

- Umowy kredytowe denominowane we frankach zostały zawarte w ramach prowadzenia działalności gospodarczej przez banki, a roszczenia związane z prowadzaniem działalności przedawniają się z upływem trzech lat - mówi radca prawny. - Jeżeli niezawisłe sądy potwierdzą, że umowy kredytów denominowanych we franku są nieważne od początku, oznacza to, że roszczenia banków o zwrot udostępnionych kwot kredytu zgodnie z art. 118 Kodeksu Cywilnego już dawno się przedawniły, tj. z upływem trzech lat od terminu wymagalności liczonym od dnia udostępnienia kredytu lub jego transzy.

Oznacza to, że w razie dochodzenia zwrotu kredytu z nieważnej umowy, kredytobiorcy będą mogli podnieść zarzut przedawnienia roszczenia banku.

Sprawą, do której otwarcie przyznają się banki jest to, że udostępniały kwoty kredytów denominowanych w CHF w walucie polskiej i jedynie na zabezpieczenie swojego bilansu w związku z udzielaniem kredytów w PLN, ale oprocentowanych stawką LIBOR korzystały z instrumentów pochodnych. - Jednakże stosowanie takiej konstrukcji nie oznacza, że klient otrzymał kredyt w CHF, lecz swoistego rodzaju spekulacyjny instrument finansowy oparty jedynie o konstrukcję umowy kredytu, a to jest już sprzeczne z celem umowy kredytu - wyjaśnia przedstawicielka Harvest Legal House.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych