PARTNER PORTALU

Areszt dla oskarżonego ws. przejmowania nieruchomości

Oskarżony Maciej P., który zasłaniając się stanem zdrowia od kilku miesięcy uniemożliwia rozpoczęcie przed sądem w Rybniku procesu ws. przejmowania nieruchomości i uchyla się od badań, zostanie aresztowany i trafi na obserwację w szpitalu psychiatrycznym.

Autor: PAP 09 czerwca 2017 12:05

Tak zdecydował w piątek gliwicki sąd okręgowy. - Działania oskarżonego ewidentnie zmierzają do sabotowania postępowania sądowego – powiedział, uzasadniając decyzję o areszcie, sędzia Ryszard Furman.

W piątek przed rybnickim wydziałem sądu okręgowego już po raz kolejny miał ruszyć proces kilkunastu osób oskarżonych o to, że pod pozorem udzielania pożyczek pod zastaw nieruchomości oszukiwali osoby w trudnej sytuacji finansowej, przejmując ich majątek. Sprawa nie ruszyła, bo P. znów przysłał zaświadczanie lekarskie. Nieobecny był też inny oskarżony.

Według aktu oskarżenia nieświadomi właściciele na skutek niekorzystnych umów zawieranych z oskarżonymi tracili swoje domy i gospodarstwa. Kwota wyłudzonego mienia szacowana jest na 23 mln zł, pokrzywdzonych zostało około stu rodzin. Oskarżeni, wśród których jest notariusz sporządzający akty notarialne, odpowiedzą łącznie za kilkaset przestępstw.

Proces miał rozpocząć się już w październiku ubiegłego roku. Od tego czasu, mimo kolejnych wyznaczonych terminów rozpraw, nie udało się odczytać aktu oskarżenia. Maciej P. ani razu nie stawił się w sądzie, przysyłając zaświadczenia lekarskie. Według ich autora, P. cierpi na komplikacje neurologiczne związane z boreliozą.

Sąd, nie dowierzając rzetelności zaświadczeń – wystawiający je lekarz nie jest specjalistą w dziedzinie neurologii, a w innej sprawie specjaliści uznali go za zdolnego do uczestnictwa w procesie – jesienią zlecił opinię biegłego neurologa.

Podobnie jak już wcześniej – relacjonował sędzia Furman – P. nie stawił się na badanie i nie odbierał telefonu. Zgłosił się dopiero wtedy, gdy groziło mu aresztowanie. Biegły uznał, że oskarżony może uczestniczyć w rozprawie, ale zasugerował, że trzeba jeszcze zasięgnąć opinii psychiatrów z uwagi na zgłaszane przez P. problemy psychiatryczne związane z boreliozą.

Na pierwsze spotkanie z psychiatrami P. też nie przyszedł. „Jego obrońca poinformował, że jego klient wyjechał do Londynu na konsultacje czy badania specjalistyczne. To by znaczyło, że jego stan zdrowia uniemożliwia mu stawiania się na rozprawy, natomiast umożliwia mu pokonywanie sporych odległości” – powiedział sędzia. Po powrocie do kraju, znów ignorował kolejne wyznaczone przez specjalistów terminy. Kiedy stawił się pod groźbą aresztu, odmówił poddania się badaniu, tłumacząc to... złym stanem zdrowia.

W piśmie do sądu biegli napisali, że nie znaleźli przesłanek do objawów choroby psychicznej. Wskazali, że P. świadomie przyjmuje postawę „nakierowaną na przedstawienie się w świetle bardziej chorobowym niż ma to miejsce w rzeczywistości”. Zaznaczyli, że jest to wstępna ocena i wskazana byłaby obserwacja w warunkach szpitalnych.

Pytany o to w piątek przez sąd prokurator Janusz Sochacki odpowiedział, że takie badanie powinno zostać przeprowadzone, jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze zachowanie oskarżonego, jego ignorowanie wezwań, jedynym wyjściem jest aresztowanie P. Sąd podzielił to stanowisko, uznając, że tylko to zapewni prawidłowy tok procesu. P. ma zostać poddany badaniom w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku przez maksymalnie cztery tygodnie. W tym czasie będzie aresztowany.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych