Atrakcyjne lokale znikają przed wbiciem pierwszej łopaty

Sprzedawcy mieszkań już na początkowych etapach realizacji projektu nie mogą narzekać na brak pracy. Sporo klientów, w tym inwestorów gotówkowych, wybiera lokal, który będzie gotowy dopiero za rok czy dwa lata.

Autor: HouseMarket.pl 02 lutego 2016 12:59

Gotowy projekt czy „dziura w ziemi”? To pytanie klienci zadają bardzo często, zwłaszcza w dobie hossy na rynku pierwotnym, gdy lokale w szybkim tempie znikają ze sprzedaży. A ubiegły rok przyniósł nowe rekordy – np. 12 spółek notowanych na głównym parkiecie GPW zakontraktowało w 2015 r. ok. 16,1 tys. mieszkań wobec 12,6 tys. umów zawartych w rok wcześniej. Oznacza to 28 proc. wzrost rdr. W tej sytuacji coraz więcej osób kupuje „dziurę w ziemi”, bo w wielu gotowych projektach nie ma już interesujących dla nich ofert.

Jak wyjaśnia Wioletta Kleniewska, dyrektor sprzedaży i marketingu Polnordu, mieszkanie w gotowym projekcie jest inwestycją pozbawioną elementu ryzyka – klient widzi jak ostatecznie wygląda oraz w jakim jest standardzie i stanie.

– Jeśli jednak inwestycja jest bardzo atrakcyjna, najlepsze oferty znikają wiele miesięcy przed powieszeniem wiechy. Tymczasem w startującym projekcie wybór ofert jest bardzo duży, a klient może wprowadzać zmiany aranżacyjne np. w układzie ścian – tłumaczy Wioletta Kleniewska.

Dodaje, że wyniki sprzedaży w najnowszych projektach spółki lub ich etapach są na wysokim poziomie. Na przykład w pierwszym etapie projektu Neptun II w podwarszawskich Ząbkach, którego przedsprzedaż ruszyła pod koniec października, udało się zakontraktować już 11 ze 138 planowanych „M”. Na tym etapie deweloper oferuje mieszkania od jednopokojowych do czteropokojowych o powierzchniach od 29 do 99 mkw., rozlokowane w trzech budynkach.

Wprowadzony do oferty w tym samym czasie budynek nr 7 osiedla Tęczowy Las w Olsztynie sprzedany jest już w 13 proc.

– Z tygodnia na tydzień podpisujemy nowe umowy, mimo że w obu inwestycjach lokale zostaną oddane do użytku w drugiej połowie 2017 r. Nie brakuje nawet klientów gotówkowych – zapewnia dyrektor sprzedaży i marketingu Polnordu Wioletta Kleniewska.

Zdaniem ekspertów z Metrohouse Franchise w trakcie budowy osiedla są dwa momenty, kiedy można liczyć na większe możliwości negocjacyjne. Pierwszy, gdy deweloper rozpoczyna budowę i potrzebuje zainteresowania klientów, by szybko zrealizować oczekiwaną przez kredytujący inwestycję bank przedsprzedaż. Innymi słowy – bez określonego poziomu przedsprzedaży mieszkań, bank nie udzieli mu kredytu. Na upusty można liczyć również na końcowym etapie projektu, ale wtedy zwykle nie ma już w czym wybierać.

– Pod koniec procesu inwestycyjnego można liczyć na upusty, ale w stosunku do mieszkań, które z różnych względów nie zostały jeszcze sprzedane. Mieszkanie na wczesnym etapie inwestycji to przede wszystkim większy wybór, możliwości dokonania zmian architektonicznych przed wybudowaniem mieszkania, możliwość wyboru lokalu z ciekawszym widokiem, na dogodniejszej kondygnacji – zapewnia Marcin Jańczuk, dyrektor ds. PR w Metrohouse Franchise.

Na rachunku powierniczym

Z drugiej strony, zakup projektowanego mieszkania albo tzw. „dziury w ziemi” wiąże się z większym ryzykiem. I znacznie dłużej czekamy na klucze do upragnionego „M”.

– Przed kilkoma laty podstawowe ryzyko związane było z brakiem gwarancji ukończenia inwestycji przez dewelopera. Obecnie rachunki powiernicze mają minimalizować niebezpieczeństwo związane z niewypłacalnością dewelopera, gdyż środki klientów nie wpływają bezpośrednio na konto dewelopera. Trafiają na specjalnie w tym celu utworzony rachunek – tłumaczy Marcin Jańczuk.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych