Czy rządowe tanie mieszkania, to rozdawanie pieniędzy?

Rządowy pomysł na rozwój budownictwa ma dobre i złe strony. Pożądany jest rozwój mieszkań na wynajem, ale wynajmowanie lokali z opcją dojścia do własności, to rozdawanie publicznych pieniędzy.

Autor: HouseMarket.pl 14 marca 2016 14:22

- Jesteśmy zgodni z ideą, by pomagać rodzinom, które są w trudnej sytuacji, zabezpieczać im warunki lokalowe. Jeżeli jednak grunty w atrakcyjnych lokalizacjach, tym bardziej w centrach miast będą przeznaczane de facto za darmo dla wybranej grupy społecznej, to jest to zła koncepcja. Grunty takie można równie dobrze sprzedać komercyjnie, zasilić budżet państwa, a następnie wspierać programy mieszkaniowe – uważa Iwona Załuska, ekspert rynku, prezes Upper Finance Consulting, członek Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Jak tłumaczy Konrad Płochocki, ekspert rynku, dyrektor generalny PZFD, w Polsce potrzebujemy rozwoju budownictwa na wynajem. Zamiast jednak doprowadzać do uwłaszczania się jednej grupy społecznej, lepszym instrumentem wsparcia obywateli w problemach mieszkaniowych byłoby wsparcie ich w danej sytuacji.

- Jeżeli rodzina z powodu utraty pracy czy utraty dochodów potrzebuje w danym momencie, okresowo pomocy, powinna ją otrzymać. Mogą to być np. dodatki mieszkaniowe, ale nie przyznawane raz na zawsze, a przecież de facto dotowane przez innych podatników – podkreśla Konrad Płochocki, dyrektor zarządzający PZFD.

Jednocześnie dodaje, że na rynku mieszkaniowym już występują patologiczne sytuacje. W wielu miastach w mieszkaniach komunalnych, które zostały przyznane kilka czy kilkanaście lat temu, mieszkają osoby bardzo zamożne. Dzieje się tak, ponieważ prawo najmu lokalu komunalnego nie jest uzależnione od aktualnych dochodów, tylko od tych, które miał mieszkaniec w chwili wnioskowania o przydział.

- Co więcej, prawo do mieszkania jest dziedziczone. Nie powinno to tak funkcjonować. Natomiast państwo powinno wspierać obywateli w wynajmie mieszkań okresowo, gdy takie wsparcie jest niezbędne - wyjaśnia Konrad Płochocki.

Niepożądane jest także, a stosowane w polityce komunalnej, umieszczanie obciążonych problemami grup społecznych w tych samych budynkach czy obszarach. Może to prowadzić do gettoizacji.

- System niemiecki, w którym obywatel sam wynajmuje sobie mieszkanie, a od państwa dostaje właśnie dodatek i wybiera lokum w aktualnie optymalnym dla niego miejscu pod względem kosztów, odległości od pracy, szkoły przedszkola itp. jest lepszy niż przydzielanie mieszkania na siłę w konkretnym miejscu i przywiązywanie go do niego na kilkadziesiąt lat - dodaje Płochocki.

Nierealne, zdaniem Iwony Załuskiej z Upper Finance Consulting, są także nierynkowe kalkulacje dotyczące kosztów budowy takich mieszkań.

- Jeżeli rząd będzie obiecywał budowę mieszkań w cenie 2,5 tys. za mkw. na majątku państwowym, to trzeba mieć świadomość tego, że jest to naprawdę mało realne i część prawdziwych kosztów będzie ukryta – uważa Iwona Załuska.

Jak wygląda struktura kosztów inwestycji deweloperskiej? To nie tylko sam koszt budowy, ale również grunt i jego dostosowanie, projekt architektoniczny oraz budowlany, koszt całej infrastruktury czyli dróg, kanalizacji, sieci, mediów często budowanych nie tylko w obszarze działki ale i na żądanie gminy w okolicy, koszty finansowe, prawne, wynagrodzenia pracowników itd.

- O ile w przypadku skrajnie prostych budynków bez windy i parkingów możliwe jest osiągniecie ceny samych kosztów konstrukcji na poziomie 2,5 tys. netto za mkw. to zapominamy o reszcie wydatków. Poza tym w dzisiejszych czasach tak się już nie buduje. Realnie państwo budowałoby te mieszkania w łącznych kosztach osiąganych przez wolny rynek. czyli w ok. 4-6 tys. zł za mkw. w zależności od standardu, skomplikowania, warunków gruntowych – twierdzi ekspertka. Pytanie skąd państwo chce wziąć na to pieniądze i czy są na to środki? - Zatem obiecywanie cen nierynkowych a do tego ujętych wybiórczo, nie ma żądnego pokrycia. Za każdym razem trzeba pamiętać, że grunty na których budowane będzie budownictwo czynszowe należą do państwa, a państwo to wszyscy jego obywatele, nie są więc za darmo. Ktoś musi za nie zapłacić - dodaje Iwona Załuska.

 

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych