PARTNER PORTALU

Deweloperzy nie boją się sztuki współczesnej na osiedlach

Ze sztuką współczesną na osiedlach jest jak z garażami i placami zabaw. Kilka lat temu deweloperzy chwalili się nimi jako dodatkowymi atutami inwestycji, a dziś to norma. Grafiki na klatce schodowej też się nią powoli stają.

Autor: HouseMarket.pl/Grażyna Kuryłło 23 września 2016 12:40

Skąd pomysł na ozdabianie klatek schodowych i korytarzy w blokach mieszkalnych?

Zofia Grabowska, właścicielka gdańskiej pracowni ZP Projektanci: Sztuka współczesna zawsze była mi bliska. W Norwegii na stypendium przy każdym projekcie zadawano mi pytanie: „Czemu to ma służyć, gdzie ma wisieć”. W Polsce nikt nigdy przez pięć lat studiów nie spytał mnie o to. Wtedy pojawiła się myśl przybliżenia ludziom sztuki przez nadanie jej funkcji przedmiotu użytecznego.

Chciałam wyprowadzić sztukę z galerii, które odwiedza wąskie grono, tak, by wreszcie przestać robić z niej dmuchany balon. Z taką koncepcją poszłam do pierwszego dewelopera – gdyńskiej Hossy, inwestora Garnizonu. Usłyszałam, że mój ambitny pomysł pasuje do osiedla, bo realizowane są na nim równie niekonwencjonalne pomysły architektoniczne.

Dzięki temu powstała wasza pierwsza i największa realizacja.

– Tak. Stworzyliśmy ponadczasowy projekt, co jest dla nas najważniejsze w projektowaniu. Nie tworzymy rzeczy jednorazowo modnych. Bierzemy pod uwagę to, że nasze prace będą wisiały w jednym miejscu przez 30 lat. Tak jak myśli się o drzwiach, żeby były funkcjonalne, tak my myślimy o grafikach. Dla Garnizonu powstało ich 80.

Bazą były zdjęcia z budowy. Na konstrukcje betonowe nałożyliśmy kolor, który odzwierciedlał kierunek padania światła w budynku. Powstał artystyczny dziennik budowy osiedla. Obrazy wydrukowaliśmy na laminatach drewnianych, co miało nawiązywać do wystroju wnętrza, ocieplając je. Abstrakcyjne ilustracje zajęły 200 mkw.

Dlaczego nazywa pani swoją pracę „sztuką przez małe sz”?

– Bo ona ma pełnić funkcję użytkową. Dbamy na przykład o to, żeby grafikę można było po prostu wytrzeć szmatką jak mebel. Chcemy też, aby mieszkańcy nie bali się o nie oprzeć ze strachu, że się rozwalą. Jesteśmy między Ikeą a galerią sztuki. Nasze prace mają być dostępne.

Czy deweloperom też na tym zależy? Doceniają takie artystyczne aranżacje na swoich osiedlach?

– Jest trochę tak, jak kiedyś było z placami zabaw i garażami. Deweloperzy chwalili się nimi, uznając je za największe atuty inwestycji. Dzisiaj są normą na niemal każdym osiedlu. Powoli zaczyna się tak dziać z grafikami na klatkach i korytarzach. Na razie są elementem luksusowym. Podnosimy nimi standard i sprawiamy, że osiedle jest odbierane jako bardziej eleganckie. Ocieplamy też przestrzenie wspólne, tworząc w nich domową atmosferę. Zawsze pytam deweloperów, czy chcą mieć produkt luksusowy, czy domowy. To bardzo ważne zwłaszcza przy wymyślaniu loga i nazwy osiedla, co też robimy.

Na przykład w Harmonii Oliwskiej?

Tak. Wymyśliliśmy dla tego osiedla nawet gadżety towarzyszące sprzedaży mieszkań – kamerton w formie breloczka i małą nakręcaną pozytywkę w pudełeczku z logiem osiedla przedstawiającym organy. Inwestycja znajduje się przy parku Oliwskim, stąd nawiązanie do koncertów w katedrze. Nazwy kwartałów: arpa, cytra, rotta i het wzięliśmy ze słownika muzycznego – to stare instrumenty. Pod sufitami korytarzy zaplanowaliśmy cienie instrumentów, które mają się pojawić po zapaleniu światła.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych