Dwa kluczowe wyzwania dla śląskiego rynku mieszkaniowego

Śląski rynek mieszkaniowy może liczyć na dobre perspektywy, ale region musi uporać się z odpływem mieszkańców, a także brakiem ścisłej współpracy pomiędzy miastami wchodzącymi w skład konurbacji śląskiej.

Autor: housemarket.pl (Tomasz Elżbieciak) 15 lutego 2016 11:43

Takie wnioski płyną z panelu dyskusyjnego „Hossa wróciła, ale ma inne oblicze - prognozy rozwoju i trendy na rynku mieszkaniowym na Śląsku i w Polsce”, który odbył się w piątek podczas Housemarket Forum Silesia. To jedno wydarzeń trwającego w dniach 11-14 lutego 4 DESIGN DAYS w Katowicach.

Z danych przedstawionych przez Barbarę Bugaj, analityk ds. nieruchomości w firmie Cenatorium, średnie ceny transakcyjne w konurbacji śląskiej utrzymują się w ostatnim czasie na stałym poziomie, choć istnieją duże dysproporcje pomiędzy poszczególnymi miastami.

W stolicy regionu, czyli Katowicach, gdzie bezrobocie jest bardzo niskie (3,8 proc.) trzeba zapłacić średnio ok. 3956 zł za m kw. W Gliwicach jest to ok. 3105 zł za mkw., a w zmagającym się dużym bezrobociem (17,8 proc.) Bytomiu zaledwie 1913 zł za mkw.

Bugaj wskazała, że za rozwojem rynku mieszkaniowego w woj. śląskim przemawiają czynniki makroekonomiczne. Poziom bezrobocia jest niższy (8,2 proc.) niż średnia krajowa (9,8 proc.). Ponadto wyższy jest poziom wynagrodzeń - wynosi 4427 zł wobec 4164 zł dla średniej krajowej.

Niekorzystne są natomiast wskaźniki demograficzne. Dynamika odpływu mieszkańców z konurbacji i województwa należy do najwyższych w Polsce.

Wśród wątków poruszanych podczas dyskusji przewijała kwestia niespójnego i negatywnego wizerunku konurbacji śląskiej, a także temat słabej współpracy pomiędzy miastami wchodzącymi w jej skład.

Marcin Krupa, prezydent Katowic, zwrócił uwagę, że przy niższych cenach mieszkań w sąsiednich miastach, a także bardzo dobrej infrastrukturze komunikacyjnej, wiele osób wybiera mieszkania poza stolicą regionu.

Krupa dodał, że zatarcie sztucznych granic pomiędzy poszczególnymi miastami - dzięki trwającym już pracom nad powołaniem wspólnej metropolii - pozwoliłoby na lepszą współpracę i podział funkcji. Obecnie miasta konkurują ze sobą o wszelkiego typu nowe inwestycje.

Robert Jacek Moritz, prezes spółki Alta, wskazał, że największą bolączką regionu jest błąd marketingowy w postaci braku wspólnej marki.

Rozdrobnienie w nazewnictwie, m.in. na Śląsk, aglomerację śląską, konurbację śląską, czy wskazywanie tylko na same Katowice, sprawia, że potencjał regionu w postaci największego rynku wewnętrznego oraz największej urbanizacji nie jest należycie doceniany.

Również Arkadiusz Hołda, prezes Holdimeksu, ubolewał, że region nie potrafi się chwalić swoimi atutami, przez co jego wizerunek wciąż jest stereotypowy i pełen kompleksów. Taka sytuacja nie tylko nie sprzyja pozyskiwaniu nowych mieszkańców, ale jest także katalizatorem ich odpływu. Hołda apelował, aby przyspieszyć integrację miast konurbacji.

Maciej Wójcik, prezes TDJ Estate, choć przyznał, że obecnie panuje dobra koniunktura na regionalnym rynku mieszkaniowym, to potrzebne jest podjęcie działań, które zatrzyma negatywne wskaźniki demograficzne.

Jak podkreślił, kluczowe jest zatrzymanie młodych ludzi, zwłaszcza studentów, których w konurbacji jest obecnie ok. 120 tys. W tym celu potrzebne są nie tylko działania wizerunkowe, ale także przyciąganie inwestorów, którzy zapewnią atrakcyjne miejsca pracy dla absolwentów uczelni.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych