PARTNER PORTALU

Ekspertka: konflikt o własność źródłem chaosu przestrzennego Warszawy

Zajmująca się studiami miejskimi dr Joanna Kusiak spróbowała rozwikłać, czym jest warszawski chaos przestrzenny i z jakich składa się on porządków. U podstawy wielu dużych warszawskich problemów tkwi konflikt o własność - mówi badaczka.

Autor: PAP 15 maja 2018 11:21

Dr Joanna Kusiak - obecnie zatrudniona na Uniwersytecie Cambridge - w swoich badaniach próbowała rozwikłać, czym jest chaos przestrzenny. W kwietniu ukazała się jej książka "Chaos Warszawa".

-To, co nazywamy "chaosem", jest moim zdaniem serią sprawnie zorganizowanych porządków. Może nie są one skoordynowane, ale nie ma tu przypadkowości. Jeśli chcemy walczyć z chaosem, musimy się przyjrzeć tym porządkom - mówi badaczka w rozmowie z PAP.

- Warszawa jest ciekawa, gdyż polskie problemy z przestrzenią występują w niej w skali XXL. Chaos w tym mieście to nie tylko kwestia estetyczna - czy miasto wygląda na uporządkowane czy nie. Źródła chaosu są w prawie, w zarządzaniu miastem, w politykach transformacji - mówi dr Kusiak.

- Postawiłabym tezę, że wszystkie duże problemy, które mamy dziś w Warszawie, mają źródło w konflikcie o własność, który toczy się w Warszawie nieprzerwanie od XIX wieku - ocenia badaczka. Opowiada, że wtedy, w czasach zaborów Warszawa była sztucznie zagęszczana, otoczona pierścieniem fortów.
-Zaborcom nie zależało też, by tu była silna przestrzeń publiczna i silna polityczność miasta. Paradoksalnie to się jeszcze za nami ciągnie - ocenia badaczka.

- Moim zdaniem, jeśli nie odbędzie się w Polsce polityczna otwarta dyskusja o tym, jak wyobrażamy sobie własność, to z naprawianiem miast nie ruszymy - ocenia Joanna Kusiak.

Dodaje, że w Polsce zwykle własność rozumie się wąsko - jako własność prywatną jakiegoś podmiotu. Tymczasem np. w Austrii oczywistością jest współistnienie wielu rodzajów własności - własności społecznej, spółdzielczej, kolektywnej. A sama własność nie jest prostą relacją pomiędzy właścicielem a przedmiotem, tylko wiązką stosunków społecznych - mówi badaczka z Cambridge.

Żeby własność funkcjonowała - według badaczki - potrzebna jest zgoda społeczna. Podaje przykład: aby uznać, że np. krzesło jest czyjąś własnością, nie wystarczy, że ta osoba powie, że krzesło jest jej. Potrzebna jest na to zgoda innych ludzi i ewentualnie ochrona ze strony państwa.

-Własność jest formą negocjacji ze społeczeństwem. Dlatego też w historii i w różnych miejscach na świecie relacje własności się zmieniały - opowiada.

Według niej w Polsce - w porównaniu np. z Europą Zachodnią - ciągle nie mamy jeszcze przepracowanego myślenia wspólnotowego.

Spór o własność w mieście przejawia się zdaniem dr Kusiak m.in. w problemie reklam wielkoformatowych, które potęgują w mieście wrażenie chaosu.

- Pytanie, czy jeśli ktoś jest właścicielem dużego domu w centrum Warszawy, to czy może tam zrobić na fasadzie wszystko, co mu się podoba. Czy fasada jest całkowicie jego własnością, czy może jest dobrem wspólnym, bo wszyscy na nią musimy patrzeć? - zastawia się badaczka.

W Warszawie - jak mówi Joanna Kusiak - chaos związany jest też z reprywatyzacją i konfliktami lokatorskimi w reprywatyzowanych budynkach. 

- Relacja lokator-właściciel mieszkania też jest relacją własności. W Niemczech nawet właściciel kamienicy nie może bez pozwolenia wejść do mieszkania, w którym mieszka lokator. W Polsce - niekoniecznie. U nas lokatorów bronili anarchiści. A w Niemczech od dziesięcioleci pomocy udziela armia prawników - porównuje dr Kusiak.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych