Gorsze czasy dla rynku londyńskich rezydencji

Umocnienie brytyjskiej waluty, zmiany podatkowe i walka z praniem brudnych pieniędzy to ważne powody, dla których po siedmiu latach wzrostów ceny najdroższych apartamentów i rezydencji w centrum Londynu zaczęły w końcu spadać.

Autor: HouseMarket.pl 31 grudnia 2015 14:12

O 4,7 proc. w ciągu roku spadły ceny najdroższych rezydencji w centrum Londynu – wynika z raportu firmy Savills za trzeci kwartał 2015 r. O słabości rynku świadczy też wyraźny spadek liczby zawieranych transakcji. Są to najgorsze dane od początku ostatniego kryzysu, którego symboliczny początek uznawany jest upadek banku Lehman Brothers.

Warto przypomnieć, że hossa na tym rynku trwała wiele lat, a kryzys roku 2008 zatrzymał ją jedynie na chwilę. Od 2009 roku ceny nieprzerwanie rosną. Londyńskie rezydencje przez ten czas drożały głównie dzięki temu, że ten segment rynku uznawany był za bezpieczną przystań dla kapitału.

- W efekcie rezydencje na terenie prestiżowej londyńskiej dzielnicy Kensigton&Chelsea zdrożały od końca 2007 roku o 63,5 proc. Dla porównania w całym Londynie progres w analogicznym okresie wyniósł 44,1 proc., a w całej Wielkiej Brytanii zaledwie 3,1 proc. – twierdzi Bartosz Turek z Lion’s Banku.

Czy przyszedł czas pęknięcia bańki spekulacyjnej?

Zdania w tym względzie są podzielone. Jedni uważają, że obserwowane przez lata wzrosty są w pełni uzasadnione, a inni wieszczą, że gwałtowne załamanie rynku londyńskich rezydencji może nawet okazać się ciosem w równowagę gospodarczą całej Wielkiej Brytanii. Który z tych scenariuszy się sprawdzi – pokaże przyszłość. Tymczasem spójrzmy jakie twarde dane płyną z londyńskiego rynku. Przeważnie potwierdzają one racje sceptyków.

- W wielu prestiżowych dzielnicach Londynu za nieruchomości trzeba dziś płacić mniej niż przed rokiem. Tak wynika na przykład z danych Knight Frank. Firma ta szacuje, że w listopadzie br. poziom cen najdroższych nieruchomości wciąż był o 0,9 proc. wyższy niż w analogicznym okresie przed rokiem. Nie zmienia to jednak faktu, że dynamika ta wyraźnie spada z miesiąca na miesiąc, a do tego przecena dotknęła już wielu dzielnic popularnych wśród multimilionerów – wyjaśnia Bartosz Turek.

Mniej niż przed rokiem trzeba płacić na przykład za domy i apartamenty w dzielnicach Belgravia (-0,2 proc. r/r), Hyde Park (-1,4 proc. r/r), Notting Hill (-2,1 proc. r/r), Chelsea (-2,4 proc. r/r), South Kensington (-3,8 proc. r/r) czy Knightsbridge (-5,6 proc. r/r). Gdyby tego było mało, dane firmy Savills sugerują ponadto, że w trakcie ostatnich 12 miesięcy przeciętna wycena nieruchomości z najwyższej półki cenowej (ponad 5 mln GBP) spadła aż o 4,7 proc.

Spadek cen to jednak nie jedyny problem, z jakim boryka się rynek londyńskich rezydencji. Jak wynika z danych Land Registry liczba zawartych transakcji (od stycznia do sierpnia) w dzielnicy Kensington & Chelsea spadła w 2015 roku o 28% względem analogicznego okresu rok wcześniej.

Wyższe koszty bańki nie przebiją

Bezpośrednich powodów zmian na Londyńskim rynku jest kilka. Wiele osób przykłada wagę do zmian podatkowych, które w 2015 roku spowodowały wzrost kosztów transakcyjnych przy zakupie najdroższych nieruchomości. I tak jeśli ktoś w 2014 roku chciał kupić apartament wart 2,1 mln GBP, musiał zapłacić z tego tytułu podatek w kwocie 147 tys. GBP, a w roku 2015 było to już 165,75 tys. GBP.

Jest to i dużo i mało, choć przy transakcjach na kwoty idące w miliony funtów nabywcy raczej nie odstąpią od zakupu jeśli będą musieli zapłacić dodatkowe 20 tys. funtów tytułem podatku. Bardziej prawdopodobne jest, że rynek zareaguje na kolejną nowelizację w tym zakresie, która podniesie stawkę podatku płaconego przez kupujących o 3 pkt. proc. o ile nieruchomość na nabywana jest na wynajem lub jako tzw. „drugi dom”.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych