PARTNER PORTALU

Grupa przejmująca nieruchomości przed sądem

W październiku przed gliwickim sądem ma ruszyć proces kilkunastu osób, które pod pozorem udzielania pożyczek pod zastaw nieruchomości oszukiwały osoby w trudnej sytuacji finansowej. Nieświadomi właściciele na skutek niekorzystnych umów tracili swoje domy i gospodarstwa.

Autor: PAP 30 czerwca 2016 15:39

Kwota wyłudzonego mienia szacowana jest na 23 mln zł, pokrzywdzonych zostało około stu rodzin. Oskarżeni, wśród których jest notariusz sporządzający akty notarialne, odpowiedzą łącznie za kilkaset przestępstw.

Jaki będzie proces?

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do rybnickiego ośrodka zamiejscowego Sądu Okręgowego w Gliwicach w grudniu ub. roku. Z tego względu proces będzie prowadzony w trybie kontradyktoryjnym (model ten, wprowadzony 15 lipca ub. roku, cofnęła kolejna zmiana prawa karnego, która weszła w życie 15 kwietnia br.). Na czwartkowym posiedzeniu sąd m.in. wyznaczył 12 kolejnych terminów rozpraw, w tym pierwszą – 7 października.

- Do tego czasu sąd poinformuje pokrzywdzonych – z uwagi na ich liczbę odbędzie się to za pośrednictwem prasy - powiedział prok. Piotr Żak z katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej, który wcześniej pracując w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach prowadził postępowanie w tej sprawie.

Według ustaleń śledztwa w latach 2004-2009 w woj. śląskim działało kilkanaście powiązanych ze sobą osób, które w imieniu własnym lub prowadzonych przez siebie, firm pod pozorem prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na "pośrednictwie kredytowym", "restrukturyzacji zadłużeń" i udzielaniu krótkoterminowych "pożyczek" pod zastaw nieruchomości, doprowadzało nieświadomych niczego ludzi do zawierania niekorzystnych zobowiązań finansowych. Następstwem podpisywania umów była najczęściej utrata przez nich nieruchomości.

Nieporadni życiowo wprowadzani w błąd

Jak wyjaśniał wcześniej prok. Żak, do zawierania tych umów dochodziło „na skutek wprowadzenia pokrzywdzonych - najczęściej osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, w podeszłym wieku, nieporadnych życiowo, naiwnych lub obdarzających innych nadmiernych zaufaniem - w błąd co do rzeczywistego celu i charakteru zawieranej umowy, sposobu jej zabezpieczenia albo wyzyskania ich niezdolności do należytego pojmowania znaczenia przedsiębranego działania polegającego na wystawieniu weksli własnych i udzieleniu pełnomocnictwa notarialnego do zbycia należącej do nich nieruchomości".

Początkowo umowy przybierały postać krótkoterminowych - od 3 do 6 miesięcy – wysoko oprocentowanych pożyczek (7 proc. w skali miesiąca), zabezpieczonych hipoteką na nieruchomości pożyczkobiorcy oraz pełnomocnictwem do jej zbycia. Umowy te przewidywały także odsetki karne - najczęściej 1 proc. za każdy dzień zwłoki w spłacie pożyczki lub jej rat.

Po wprowadzeniu ustawy antylichwiarskiej pożyczki upozorowane były na sprzedaż weksli. Pożyczkobiorcy wystawiali weksle, z których część opiewała na kwotę pożyczki wraz z oprocentowaniem, część zaś stanowiła weksle karne, które klient zobowiązywał się wykupić w przypadku opóźnienia w spłacie tych pierwszych.

Jak podawali prokuratorzy, weksle karne stanowiły wielokrotność pożyczki - nawet 200 proc. - a niewielkie spóźnienie się z wykupem chociaż jednego weksla powodowało drastyczny wzrost zobowiązań pożyczkobiorców, które przekraczały ich możliwości finansowe. Niemożliwość spłaty pożyczki skutkowała przejęciem nieruchomości pożyczkobiorców, których wartość wielokrotnie przekraczała ich dług.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych