PARTNER PORTALU

Housemarket Forum Silesia 2017. Dlaczego Śląsk nie jest zagłębiem loftów?

– Stary browar w Siemianowicach Śląskich to architektoniczna perełka. Podobnie jak maszynownie szybów kopalnianych. Budynki przemysłowe mogą być żyłą złota. Na Śląsku trzeba ich jednak szukać, bo są pochowane w podwórzach, za miejskimi pierzejami – mówi Rafał Wyszyński, prezes Fundacji Giesche.

Autor: HouseMarket.pl 13 lutego 2017 09:02

Prezes Wyszyński będzie panelistą sesji „Adres na wagę złota – remontować czy budować? Jak stworzyć atrakcyjną ofertę mieszkaniową na bazie istniejącej zabudowy w centrach śląskich miast”, która odbędzie się 17 lutego podczas Housemarket Forum Silesia 2017 w ramach 4 Days Design.

Gdzie się podziały lofty?

Śląsk, biorąc pod uwagę jego przemysłowy rodowód, powinien uchodzić za zagłębie loftów. A tak nie jest. Dlaczego?

– Niestety nigdy wcześniej nie doceniano wartości architektonicznych budynków przemysłowych, które kiedyś, projektowane przez największych architektów swoich czasów, podobne były do kwartałów mieszkalnych, świątyń czy budynków administracji publicznej – tłumaczy Rafał Wyszyński.

Prezes dodaje, że za niewielką podaż loftów odpowiada specyfika śląskiego przemysłu. – Łatwiej przerobić przędzalnię, bo ma regularne stropy, duże okna i drzwi niż halę po hucie, która jako bonus daje nam całą tablicę Mendelejewa – wyjaśnia Rafał Wyszyński.

Kopalnie i szyby wyciągowe również potrzebowały wielkiej kubatury. Dziś, żeby tę kubaturę wypełnić nowymi funkcjami, trzeba wylać w środku nowiuteńki żelbetowy budynek, a to koszt nierzadko wyższy niż budowa nowego obiektu.

– Nie oznacza to oczywiście, że jest to nierealne, co widać doskonale na przykładzie Nowych Gliwic. Takich budynków jest niestety mało w interesujących lokalizacjach. Są w dzielnicach, które potrzebują poważnej rewitalizacji społecznej. Nikt nie chce się ładować z rodziną w środek kłopotów z bezrobociem czy alkoholem – przyznaje prezes Fundacji Giesche.

Browar ukryty za miejską pierzeją

W ciekawych budynkach przemysłowych mogą być biura lub mieszkania. Trzeba ich jednak szukać, bo stare piekarnie czy browary pochowane są najczęściej w podwórzach za miejskimi pierzejami.

– Sam kilka namierzyłem. Kłopot w tym, że jeśli już lokalizacja jest fajna dla potencjalnych nabywców, to najczęściej zostaliby bez światła dziennego i balkonu czy tarasu. Tymczasem loft kojarzy nam się z mieszkaniem w londyńskich dokach, które znamy z filmów: pełne słońca, z otwartą przestrzenią i stalową kratą na windzie. Niestety klienta nie da się zadowolić połowicznie, kiedy ma zaciągnąć kredyt na 30 lat – podkreśla Rafała Wyszyński.

Rewitalizacja punktowa

Prezes Fundacji Giesche liczy na to, że śląski przemysł górniczy zacznie rozsądnie podchodzić do tego, co pozostało w jego zasobach i po pewnych reorganizacjach zacznie uwalniać nie tylko puste działki, z wyburzoną wcześniej infrastrukturą, ale też budynki, które dziś nie do końca są potrzebne.

– Byłaby to taka mała rewitalizacja punktowa, wprowadzająca nowe życie w miejsca, gdzie jeszcze istnieje stare. Gdyby Spółka Restrukturyzacji Kopalń doceniła ten potencjał tak, jak to robi PKP, to miałaby żyłę złota. Nie trzeba komuś wmawiać 30 hektarów, jeśli z zyskiem można sprzedać parę tysięcy metrów budynków do rewitalizacji – uważa Rafał Wyszyński.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych