PARTNER PORTALU

JEMS Architekci: Dom jednorodzinny musi być szyty na miarę

Człowiek wyraża siebie, gdy buduje dom. Jeśli ma on być udany, musi powstawać jak rzecz szyta na miarę – uważa Jerzy Szczepanik Dzikowski, współzałożyciel pracowni Jems Architekci.

Autor: Grażyna Kuryłło/HouseMarket.pl 04 kwietnia 2016 08:54

Zaprojektował pan swój dom?

 Jerzy Szczepanik Dzikowski: Nie do końca. Powstał w naszym studiu. Kilkanaście lat temu dostaliśmy drugą nagrodę w konkursie na tzw. dom dostępny. Bardzo się spodobał ludziom, więc nasz wykonawca zaczął je budować na sprzedaż, a my robiliśmy tylko ich proste adaptacje. Zbudował ich wokół Warszawy kilkadziesiąt. W końcu trafiła mu się działka pod Konstancinem. Zbyt mała na budowę domów na sprzedaż, choć mieściła kilka takich domów. Złożył nam ofertę jej kupna i budowy tych domów dla siebie, którą poprowadzi. Koledzy z pracowni doradzili mi uczestnictwo w przedsięwzięciu. Niespecjalnie miałem gdzie mieszkać. Nie miałem też pieniędzy – pożyczyli. Działki nie obejrzałem, na budowę nie jeździłem. Dopiero kiedy stanęły mury, po pierwszej wizycie na budowie, gdy ujrzałem widok z mego „salonu”, zapragnąłem w nim zamieszkać i trochę go pozmieniałem.

Łatwo się projektuje domy jednorodzinne?

– Jest to bardzo pracochłonne i nie da się na tym zarobić. Jeśli podejmujemy się takiego projektu, jest on finansowany częściowo przez inne zlecenia. Gdy ma się dobry kontakt z klientem, to projektowanie takiego domu może być frajdą.

Jest jakaś recepta na dobry kontakt z klientem?

– Nie, to kwestia chemii. Problem polega na tym, że trzeba wejść w jego życie, upodobania, pragnienia. Bo dom nie oznacza budynku. Jak napisał Antoine de Saint-Exupéry: „Budujesz tylko to, czym jesteś. Budując, wyrażasz tylko siebie i nic więcej”. Dom buduje klient, nie architekt, który jest tylko jego narzędziem, Jeśli więc dom jednorodzinny ma być udany, musi być szyty na miarę. Wymaga to wspomnianej chemii, wejścia w cudze buty, stosunkowo intymnej, prywatnej relacji i dużej dozy wzajemnej akceptacji i zaufania.

Komu pan odmówił?

– Ktoś nie chciał mieć w domu biblioteki, ponieważ nie potrzebuje książek, skoro wszystko jest Internecie. Szanuję to, ale jeśli nie rozumiem, to trud projektowania będzie daremny. Inny klient chciał zlecić projekt takiego domu, żeby – jak przyjdą znajomi – szczęki im opadły. Z takim człowiekiem nie znajdę wspólnego języka.

To zrozumiałe. Lepiej poświęcić czas powodzianom. Zaprojektowaliście charytatywnie domy dla poszkodowanych w Lanckoronie.

– To nie było projektowanie domów jednorodzinnych na miarę. Praca dla anonimowego odbiorcy przypomina projektowanie mieszkań. Po powodzi w 2010 r., która boleśnie dotknęła Lanckoronę zwróciła się do nas pani burmistrz Lanckorony – była pilna potrzeba budowy domów dla powodzian w charakterze tej miejscowości. Spodobały jej się nasze domy w Mogilanach. Nie było pieniędzy na honorarium, ale zgodziliśmy się.

Wyszło na to, że powodzianie mieszkają w domach od słynnych Jems-ów?

– Rzeczywiście, ponoć niektórzy mieszkańcy Lanckorony, których domy się nie obsunęły, zaczęli mieć pretensje o to, że poszkodowani mają lepiej od nich.

Dużo domów jednorodzinnych pan zaprojektował?

– Niewiele. Gdy byłem studentem, zaprojektowałem trzy. Wszystkie są zbudowane. W naszej pracowni też tylko trzy. To ekskluzywna usługa. Choć nie aż tak jak np. w Szwajcarii, gdzie architekt projektuje jeden dom przez dwa lata i jest w stanie żyć z tego przyzwoicie. Jego honorarium sięga kilkunastu albo nawet ponad dwudziestu procent kosztów budowy, tymczasem u nas jest to kilka procent.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.