PARTNER PORTALU

Kupujący są sceptyczni wobec rosnących cen mieszkań

10,6 tys. zł za mkw - tyle przeciętnie żądają sprzedający mieszkania w Warszawie. To o 23 proc. więcej niż to, co skłonni są płacić kupujący - wynika z najnowszych danych NBP. Podobny rozdźwięk znajdziemy w kilku dużych miastach. Co ciekawe, w ostatnich latach sytuacje takie kończyły się gwałtownym wzrostem cen. A jak będzie tym razem?

Autor: housemarket.pl 18 września 2019 09:47

Na pierwszy rzut oka na rodzimym rynku mieszkaniowym wciąż niepodzielne panuje hossa. Świadczyć mogą o tym na przykład najnowsze dane NBP na temat zmian stawek płaconych za używane „cztery kąty”. W największych miastach ceny mieszkań używanych w ciągu roku wzrosły o 11,5-proc. - wynika z odczytu indeksu hedoniczego (badającego ceny i jakość sprzedawanych mieszkań) za drugi kwartał 2019 roku.

W 14 miastach na 16 ceny są już najwyższe w historii

Najświeższy odczyt sugeruje, że nie tylko ceny mieszkań w największych miastach nie przestają rosnąć, to jeszcze wzrost ten odrobinę przyspieszył. Zrewidowany odczyt wspomnianego indeksu za pierwszy kwartał sugeruje bowiem, że mieszkania na największych rynkach drożały z bez mała 11- proc. roczną dynamiką. Dla porównania w drugim kwartale 2019 roku mieszkania zyskiwały na wartości znacznie wolniej (drożały o 7,6 proc. r/r).

Efekt jest taki, że za metr używanego lokum w Warszawie trzeba już płacić średnio aż 8,6 tys. zł. Niewiele taniej jest w Gdańsku 7,8 tys. zł za m kw. W Krakowie czy Gdyni średnia cena transakcyjna wynosi już 7 tysięcy, a we Wrocławiu dobija do 6,5 tysięcy za metr. Na tym tle najlepiej wypadają Kielce i Zielona Góra, gdzie przeciętny metr wciąż można kupić za około 4 tys. złotych. Są to wysokie wyniki. Z danych NBP wynika, że w aż 14 miastach na 16 przebadanych poziom cen jest już rekordowy – przynajmniej w ujęciu nominalnym. Gdybyśmy wzięli pod uwagę inflację z okresu ostatnich kilkunastu lat, to okaże się, że wciąż do historycznych rekordów jeszcze trochę brakuje (około 15 proc.).

Wstrzemięźliwość kupujących studzi rynek

Mając wciąż w głowach żywą pamięć ostatniego ochłodzenia na rynku nieruchomości i w samej gospodarce, Polacy zdają się zachowywać pewną wstrzemięźliwość w kwestii zakupów mieszkań. To powoduje, że na naszym rynku nie ma takich napięć jak w Austrii, Estonii, na Węgrzech czy Islandii, gdzie za mieszkania trzeba już płacić prawie dwa razy więcej niż przed dekadą.

Wspomnianą wstrzemięźliwość doskonale widać na przykładzie danych zbieranych przez bank centralny na temat cen ofertowych mieszkań. Gdyby zderzyć je ze stawkami transakcyjnymi, to okaże się, że na największych rynkach choć sprzedający bardzo odważnie podnoszą stawki ofertowe, to kupujący nie akceptują tak szybkich podwyżek.

Co więcej, rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami sprzedających i kupujących jest dziś najwyższy w ponad 12-letniej historii danych zbieranych przez bank centralny. W drugim kwartale właściciele mieszkań w dużych miastach chcieli dostać za swoje mieszkania ponad 8,7 tys. zł w przeliczeniu na m kw. Z drugiej strony transakcje były zawierane przy przeciętnej cenie na poziomie ponad 7,1 tys. zł za metr. Różnica to prawie 1,6 tys. zł.

Negocjacje nie obniżą ceny o 20 procent

Dla porządku należy dodać, że różnicy tej nie należy utożsamiać z przeciętnym efektem negocjacji. To, że w drugim kwartale właściciele mieszkań w dużych miastach chcieli dostać za swoje mieszkania ponad 8,5 tys. zł za metr, a transakcje były zawierane przy przeciętnej cenie na poziomie ponad 6,9 tys. zł, nie znaczy, że podczas negocjacji cenę mieszkania udaje się obniżać przeciętnie o prawie 1,6 tys. zł w przeliczeniu na metr. Wciąż w większości przypadków trudno liczyć na to, że negocjacje dadzą obniżkę większą niż kilka procent.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.