PARTNER PORTALU

Łagodna zima obniża rachunki za ogrzewanie

Póki co, do ogrzania domów zużyliśmy o ponad 18 proc. mniej energii niż w standardowych warunkach. Jeśli zima pozostanie łagodna, to w domowym budżecie może zostać od kilkuset do nawet ponad tysiąca złotych – wynika z szacunków Lion’s Banku.

Autor: HouseMarket.pl 21 stycznia 2016 17:00

Polacy co piątą wydaną złotówkę przeznaczają na utrzymanie dachu nad głową. Połowę z tej kwoty pochłaniają wydatki na nośniki energii (opał, gaz, energię elektryczną czy cieplną). W tym sezonie łagodna zima pozwoli sporo zaoszczędzić. Cieplejsza aura za oknem oznacza bowiem niższe zapotrzebowanie na ciepło, czyli niższe rachunki za ogrzewanie. Jak wynika z szacunków Lion’s Banku, w Warszawie dotychczasowe zapotrzebowanie na energię cieplną było o ponad 18,1 proc. niższe niż średnio w latach 1980 – 2004.

Niższe zużycie to niższe rachunki

Na półmetku sezonu grzewczego widać też, że tym razem zima obchodzi się z nami jeszcze łagodniej niż rok temu. W okresie od wrześnie 2015 roku do końca grudnia zapotrzebowanie na ciepło było o 2,7 proc. niższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej. - Spadek nie jest już więc aż tak imponujący, ale i tak daje nadzieję na niższe rachunki niż przed rokiem. Oczywiście trzeba pamiętać, że przed nami jeszcze pięć miesięcy korzystania z kaloryferów, w tym jeden statystycznie najchłodniejszy (styczeń). Wiele może się więc jeszcze zmienić – tłumaczy Bartosz Turek z Lion’s Banku.

Kto może zaoszczędzić?

Zakładając jednak na chwilę, że tegoroczny sezon grzewczy pozostanie łagodny jak dotychczas, można liczyć na to, że za ogrzewanie zapłacimy wyraźnie mniej. I tak za ogrzanie 50-metrowego mieszkania w nieocieplonej wielkiej płycie zapłacić trzeba będzie niecałe 2,3 tys. zł, czyli o 500 zł mniej, niż gdyby zima nie obchodziła się z nami łagodnie.

- Jeszcze więcej zaoszczędzić mogą posiadający 150-metrowy dom z lat 90-tych. Utrzymanie się zapotrzebowania na ciepło na niższym poziomie do końca sezonu grzewczego spowodowałoby, że za ogrzewanie gazem trzeba byłoby zapłacić 4,1 tys. zł (o 910 zł mniej), przy ogrzewaniu elektrycznymi grzejnikami akumulacyjnymi 5,7 tys. zł (prawie 1,3 tys. zł mniej), wykorzystując węgiel poniosłoby się koszty w kwocie 2,7 tys. zł (ponad 590 zł mniej), a korzystając z usług przedsiębiorstwa grzewczego niecałe 3 tys. zł (660 zł mniej) – wylicza ekspert.

Czy rachunki będą jednak niższe?

Łagodny początek zimy daje nadzieje, że tak. Zapotrzebowanie na ciepło było w pierwszych trzech miesiącach sezonu grzewczego o 2,7 proc. niższe niż przed rokiem. Gdyby stan ten się utrzymał, to nawet osoby ogrzewające dom korzystając z energii elektrycznej (wg GUS energia ta zdrożała o 1,6 proc. r/r) mogą zapłacić mniej niż przed rokiem (w modelowym przypadku o 165 zł).

Niższe rachunki mogą też trafić do osób korzystających z ogrzewania z sieci miejskiej (ta zdrożała wg GUS o około 1,4 proc. r/r). Jeszcze większe szanse mają na to osoby ogrzewające domy korzystając z opału (spadek cen o 2% r/r) i gazu (spadek cen o 5,3% r/r).

Jak uprzedza ekspert, zaprezentowane powyżej obliczenia są wynikiem wielu założeń. W konkretnych przypadkach koszty ogrzewania mogą się znacznie różnić. O ich wysokości decyduje bowiem wiele czynników, takich jak na przykład: indywidualne przyzwyczajenia użytkownika ciepła, lokalizacja nieruchomości, ekspozycja na światło, przenikalność przegród, cena paliwa grzewczego i sprawność instalacji.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych