PARTNER PORTALU

Marszałkowska 43: nieruchomość przejęta przez osoby związane z mec. Gerwin

Marszałkowska 43 została przejęta przez rodzinę i osoby związane z mec. Iwoną Gerwin, pełnomocnik dwóch kobiet z Francji, beneficjentek decyzji zwrotowej - wynika z zeznań, które przed komisją weryfikacyjną składa mieszkanka kamienicy Krystyna Wrońska.

Autor: PAP 06 września 2017 13:42

Wrońska powiedziała, że reprezentuje wszystkich mieszkańców kamienicy.

"Jak się okazało to kamienica została przejęta, tzn. cała nieruchomość, bo i działka, przez rodzinę i osoby związane z panią Iwoną Gerwin. Nieruchomość została po odzyskaniu sprzedana panu Adamowi R., z którym w czasie prowadzenia postępowania administracyjnego była związana pani Iwona Gerwin" - mówiła przed komisją Wrońska. Dodała, że mec. Gerwin "była pełnomocnikiem dwóch pań z Francji, które zgłosiły roszczenia". "Pani Alina D., teściowa pani Iwony Gerwin nawet się tym chwaliła do znajomych, że roszczenia do nieruchomości i sprawy w BGN prowadzi jej synowa" - dodała.

Podkreśliła, że decyzja zwrotowa "oczywiście" była wydana przez brata Adama R. - Jakuba R., b. pracownika Biura Gospodarowania Nieruchomości. "Po przejęciu kamienicy przez pana Adama R. wynikła już sprawa fałszerstwa testamentu, na podstawie którego uzyskano prawo do nieruchomości. Sprawa była w prokuraturze i w bardzo krótkim czasie pan Adam R. sprzedał nieruchomość, tzn. to jeszcze były prawa do nieruchomości, bo jeszcze nie było zakończone postępowanie sądowe. Sprzedał pani Katarzynie Smolaga, która jest partnerką pana Roberta N." - zeznała Wrońska.

Dodała, że Robert N. był pełnomocnikiem w transakcjach obrotu nieruchomością mimo wpisu ostrzeżenia w księdze wieczystej.

Wskazywała też, że mieszkańcy kamienicy informowali prokuraturę i urząd miasta o powiązaniach między byłym pracownikiem Biura Gospodarowania Nieruchomości a właścicielem kamienicy Adamem R. Jaki dopytywał o reakcje. Wrońska odpowiedziała: "żadne, nic", "brat mógł kupić, to było przyjmowane jako coś normalnego".

"Zostaliśmy dwukrotnie oszukani przez urzędników miasta, pierwszy raz w 1998 r., kiedy próbowano sprzedać kamienicę poza naszą wiedzą pomimo przysługującego nam uprawnienia do wykupu lokali. Przez wiele lat oszukiwano nas, że toczą się procedury przygotowania sprzedaży mieszkań, które miały być wstrzymane na jakiś czas ze względu na to, że były jakieś niewyjaśnione roszczenia do kawałka granicznego działki. Trwało to latami, następnie między 2000 a 2006 r. zaczęto prowadzić intensywne remonty kamienicy, które zakończyły się w 2006 r. W 2006 r. zostały zgłoszone roszczenia pań, które podawały się za spadkobierczynie" - mówiła Wrońska. Dodała, że mieszkańcy o roszczeniach dowiedzieli się w 2009 r., kiedy cały czas obiecywano im sprzedaż lokali.

Świadek przyznała też, że mieszkańcy kamienicy przy Marszałkowskiej 43 przeprowadzili własne śledztwo. "Panie z Francji uzyskały postanowienie o nabyciu spadku po pani Helenie Rosińskiej w 2007 r. W trakcie tego postępowania pełnomocnikiem tych pań była pani adwokat Gerwin. W trakcie tego postępowania panie zeznawały, że znalazły w 2006 r. na strychu testament swojej ciotki, który miał być sporządzony w 1970 r. One nigdy nie słyszały o nieruchomości Marszałkowska, nigdy nie wiedziały, że ich ciotka odziedziczyła taką nieruchomości. Dowiedziały się właśnie z tego testamentu i wówczas przyjechały do Warszawy i wyznaczyły pełnomocnika, i pełnomocnik wystąpił w ich imieniu o wyznaczenie praw spadkowych" - powiedziała Wrońska. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych