MdM na rynku wtórnym w ocenie deweloperów

Objęcie programem Mieszkanie dla Młodych rynku wtórnego i zaproponowane zmiany będą miały pozytywny wpływ na branżę deweloperską w krótkim czasie. W perspektywie wieloletniej wspieranie obrotu istniejącym zasobem tylko utrwala problem małej dostępności mieszkań w Polsce - uważają eksperci Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Autor: PZFD 16 czerwca 2015 08:58

Podczas ostatniego spotkania podkomisji obradującej nad nowelizacją ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi ze zdwojoną siłą powrócił temat rozszerzenia dopłat na lokale z rynku wtórnego. Działanie w ten sposób może przynieść więcej szkody niż pożytku, nie tylko samym kupującym, ale i polskiej gospodarce - uważają eksperci PZFD.

- Z dużym zaskoczeniem przyjęliśmy informacje o rozszerzeniu programu MdM na rynek wtórny. Pomimo, iż taki ruch w najbliższych latach będzie miał korzystny wpływ na branżę deweloperską, o tyle w długiej perspektywie spowolni zasypywanie deficytu mieszkaniowego i może powodować wzrost cen, działając niekorzystnie dla całego rynku - komentuje Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Zdaniem ekspertów PZFD dotychczas program przewidywał instrumenty wsparcia jedynie dla nowo powstającego budownictwa – tak w systemie deweloperskim czy spółdzielczym, jak i domów realizowanych indywidualnie przez przysłowiowych Kowalskich. Taka decyzja miała swoje uzasadnienie.

Według różnych szacunków w Polsce brakuje od 600 tys. do 2 mln mieszkań. PZFD wskazuje, że należy mówić o liczbie 1 mln mieszkań, która to stanowi różnicę pomiędzy liczbą gospodarstw domowych, a liczbą istniejących mieszkań). Ponadto duża część nieruchomości jest w nienależytym stanie technicznym. Polityka rządowa powinna zmierzać do powstawania nowego zasobu mieszkaniowego, aby doprowadzić do likwidacji obecnego deficytu. Tylko w ten sposób można trwale zwiększyć dostępność lokali.

Zgodnie z podstawowymi zasadami ekonomii, w sytuacji niedoboru jakiegoś towaru, aby zwiększyć jego dostępność należy zwiększyć podaż (lub ograniczyć popyt). Przy ograniczonej dostępności dóbr, wzmacnianie popytu poprzez dopłaty powoduje wzrost cen, zamiast zmniejszania niedostępności. Podjęta decyzja o wspieraniu rynku wtórnego niestety może mieć taki wpływ.

W Polsce mamy 4 mln mieszkań zbudowanych w technologii wielkiej płyty (dane Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju). Te budynki były projektowane na ok. 50 lat i części z nich już mija przewidziany okres przydatności. Na szczęście ta technologia okazała się trwalsza od prognoz, ale jeśli chcemy wymienić zasób wielkopłytowy w Polsce do 2100 roku na nowy, musimy zacząć budować dodatkowe 50 tys. mieszkań rocznie. Rząd już dziś musi zacząć myśleć o tym problemie.

Powstający zasób mieszkaniowy jest energooszczędny. Ma to duże znaczenie w wypełnianiu zobowiązań w zakresie redukcji CO2 i rosnącej dbałości o środowisko - twierdzą przedstawiciele PZFD. Od 2014 roku każdy projektowany budynek nie może przekraczać zapotrzebowania energii (EP) w wysokości 105 KWh/mkw. w przypadku budynków wielorodzinnych i 120 KWh/mkw. w przypadku budynków jednorodzinnych. Dla porównania przeciętne mieszkanie w bloku wielkopłytowym to ok. 350 KWh/mkw., a niektóre domy z okresu PRL przekraczają 550 KWh/mkw.

Budownictwo jest kołem zamachowym gospodarki. W budownictwie pracuje bezpośrednio 1,3 mln osób, a pośrednio 2,5 mln (Raport E&Y dla PZPB „Analiza rynku infrastruktury drogowej w Polsce”, luty 2014). To aż 15 proc. pracujących - zauważa PZFD. Budownictwo generuje zapotrzebowanie na cegły, stal, beton, okna, drzwi, rury, kable, kafelki, ceramikę łazienkową, meble, elementy wyposażenia itd. Znakomitą większość tych rzeczy produkujemy w Polsce. Nie wspominając o tym, ile osób w Polsce ma dzięki temu pracę.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych