Mieszkania na wynajem nie zagrożą deweloperce

Ceny mieszkań nie pójdą w górę, może nawet trochę spadną, bo dziś o wiele trudniej zdobyć klienta niż kiedyś – uważa Yael Rothschild, prezes firmy Mill-Yon.

Autor: Grażyna Kuryłło/HouseMarket.pl 08 lutego 2016 09:11

Jakie mieszkania sprzedają się najlepiej?

Yael Rothschild: Wszyscy szukają trzypokojowych. Dwupokojowe schodzą, ale bardzo powoli. Na Wilanowie puste stoją tylko najmniejsze dwupokojowe. W tej dzielnicy większość klientów stanowią rodziny z dziećmi. Często jest to ich drugie, docelowe mieszkanie. Tacy klienci sprzedają swoje dotychczasowe, mniejsze lokale, często na Ursynowie lub właśnie w Wilanowie, aby przeprowadzić się do czegoś większego i w lepszym standardzie.

W tej dzielnicy nie kupuje się mieszkań na start. Kupują tu rodziny 2+2, na dobrym poziomie bytowym. Dwupokojowe mieszkanie w Wilanowie to najczęściej produkt dla rodziców, których dzieci są już dorosłe i mają własne lokale. Rodzice często sprzedają dom na Mokotowie lub pod Warszawą i przeprowadzają się do mieszkania, które nie wymaga tyle pracy co dom. Dwupokojowe kupują też dobrze sytuowani rodzice swoim dorosłym dzieciom.

Ile lokali tam zostało kupionych?

– Sprzedaliśmy 93 proc. To i tak dobry wynik. U nas metr kwadratowy kosztuje powyżej 7400 zł. Nasze ceny są na takim samym poziomie jak u pozostałych deweloperów w Wilanowie. Jest tam jednak inwestycja, która oferuje mieszkania nawet od 6100 zł za metr kwadratowy. To jednak wyjątek na tle wilanowskich cen. I tak mamy wciąż chętnych.

Czym wygrywacie z konkurencją?

– Mamy mieszkania już gotowe wysokiej jakości: naturalny kamień na elewacji, panoramiczne drewniane okna, ocieplenie wełną mineralną, dwustronne mieszkania z garderobami. Do tego dochodzi atrakcyjne otoczenie: zielono, cicho, nie przy żadnej z dróg, które będą przelotówkami do obwodnicy, trzy minuty pieszo do autobusu.

Dobra jakość przemawia do klienta. Na Wyspie Spichrzów w Gdańsku cegłę ceramiczną, która jest na elewacji, sprowadzaliśmy specjalnie z Francji. Rezultat jest taki, że w pierwszym etapie Aury Gdańsk zostało raptem kilka wolnych mieszkań. Etap drugi dopiero rozpoczęliśmy, ale już 60 proc. mieszkań jest sprzedanych. Jakość zawsze wygrywa.

Największe inwestycje realizujecie w Warszawie. Skąd pomysł na Gdańsk?

– Jesteśmy zagraniczną firmą i nie wszyscy jeszcze nas znają. Założyliśmy, że musimy zacząć od głównych miast w Polsce: Warszawy i Gdańska, do którego przyjeżdżają specjaliści z krajów nadbałtyckich na kilkuletnie kontrakty. W Aura Gdańsk zwrot z wynajmu wynosi 8-12 proc. Dzięki wyjątkowej lokalizacji jest dużo większy niż w Warszawie. Najem ma głównie charakter biznesowy, nie wakacyjny. Współpracujemy z firmami, które zajmują się stroną organizacyjną: od znalezienia najemcy po rozliczenia, naprawy czy sprzątanie. Oferują system hotelowy. Taki krótkoterminowy najem dużo bardziej opłaca się inwestorowi.

 Staracie się teraz o pozwolenie na budowę trzeciego etapu Aury Gdańsk. Jego budowa to kwestia przyszłości. Nie obawia się pani zmian na rynku mieszkaniowym?

 – Nie sadzę, żeby były znaczące. Na razie ceny wykonawców nie spadły, a sprzedaży się nie podniosły. Tylko ceny działek są na takim poziomie, że bardzo trudno je kupić, żeby się opłacało. Moim zdaniem ceny gruntów już się nie obniżą, z kolei mieszkań – nie pójdą w górę, może nawet spadną, bo będzie trudniej zdobyć klienta. Głównie dlatego, że wkład własny skoczył z 10 proc. do 15 proc. i kredyty są droższe. Oznacza to, że inwestor do momentu sprzedaży będzie musiał dłużej finansować budowę.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych