PARTNER PORTALU

Mieszkanie dla młodych na ostatniej prostej w tym roku

35 tys. zł – tyle oszczędza przeciętny beneficjent programu „Mieszkanie dla Młodych” decydując się na kredyt z dopłatą. W portfelach rekordzistów zostać może nawet 190 – 200 tys. złotych – wynika z szacunków Open Finance.

Autor: HouseMarket.pl 23 stycznia 2017 14:12

Tempo, w którym Polacy wykorzystują pieniądze na dopłaty z programu „Mieszkanie dla młodych” zaskoczyło wszystkich. Jeszcze w 2016 roku mówiono, ze pieniędzy wystarczy na 2-3 miesiące, podczas gdy prawie wszystkie zniknęły w ciągu zaledwie 2-3 tygodni. Już dziś jest pewne, że styczeń br. będzie rekordowy pod względem wykorzystania środków. Ostatni komunikat BGK na koniec czwartku (19 stycznia br.) mówił o wykorzystaniu pieniędzy na poziomie 92,44 proc. Choć w ostatnich dniach tempo wchłaniania dopłat wyraźnie spadło.

Brak dopłaty boli podwójnie

Trudno się temu dziwić skoro spora część banków już wstrzymała lub przynajmniej ograniczyła przyjmowanie wniosków. Może to wynikać z obaw, aby nie narażać klientów na straty, a siebie na reklamacje. Trzeba bowiem mieć świadomość, że aby złożyć wniosek o kredyt z dopłatą, należy mieć nie tylko dokumenty potwierdzające swoją sytuację finansową, ale przede wszystkim podpisaną wstępną umowę zakupu mieszkania.

- Przy jej podpisywaniu sprzedający najczęściej wymaga wpłaty zadatku. Ten może przepaść, gdy okaże się, że potencjalny beneficjent programu Mieszkanie dla Młodych dopłaty nie dostanie, a bez niej nie będzie w stanie sfinansować zakupu. Nabywcy muszą być tego świadomi i być w stałym kontakcie z bankiem lub swoim doradcą, aby odpowiednio skoordynować wszystkie procedury. Innym rozwiązaniem jest zrezygnowanie z zadatku i wpłacenie sprzedającemu zaliczki – kwoty zwracanej w przypadku niezawarcia transakcji - mówi Bartosz Turek, analityk Open Finanse.

Problem w tym, że rozwiązanie to działa w obie strony. Bez zadatku sprzedający także może wycofać się z transakcji bez konsekwencji. Odpowiednie planowanie i świadomość konsekwencji podejmowanych decyzji jest dziś kluczowa. Niestety o racjonalne podejście do zakupu trudno, jeśli ktoś na ostatnią chwilę chce zakwalifikować się na dopłatę.

Dwa budżety na jeden rok

Rychłe wyczerpanie się puli środków z budżetu na bieżący rok nie zamyka jeszcze kompletnie drogi do dopłat. Wszystko dlatego, że ustawa pozwala jeszcze na częściowe wykorzystanie środków z puli roku przyszłego. Problem w tym, że pieniędzy znowu jest niewiele. Na początku stycznia do wykorzystania pozostały trochę ponad 224 mln złotych. Niestety po wyczerpaniu się pieniędzy z budżetu roku bieżącego bez wątpienia dynamika wydawania pieniędzy z przyszłego roku wyraźnie przyspieszy.

Dziś trudno dokładnie prognozować, na jak długo środków wystarczy, ale najpewniej znowu na krótko. Za miesiąc, dwa lub trzy banki przestaną przyjmować wnioski o dopłaty. Wtedy ostatnią okazją na budżetową dopłatę będzie styczeń 2018 roku. Pieniądze znowu znikną jednak bardzo szybko – najpewniej będzie to kwestia dni lub tygodni.

35 tys. zł przekonuje do dopłat

Skąd taka popularność dopłat? Po pierwsze pieniądze te stanowią substytut wkładu własnego, a ponadto pozwalają na wyraźną oszczędność – na zakup trzeba pożyczyć mniej, a więc oszczędzamy tez potem na odsetkach. Spójrzmy na konkretny przykład. Bezdzietna rodzina przeciętnie zarabiająca kupuje 50-metrowe stołeczne mieszkanie za niecałe 322 tys. zł. Korzystają przy tym z tradycyjnego 25-letniego kredytu hipotecznego. Oprócz gotówki w kwocie prawie 74 tys. zł (zakładamy 20-proc. wkład własny i uwzględniamy koszty transakcyjne) rodzina musi pożyczyć ponad 257 tys. zł.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych