PARTNER PORTALU

Programy rządowe? Nie tędy droga

Rynek konsumenta w Polsce kurczy się. Wyczerpuje się pula osób, które stać na mieszkania na własność. 32-proc. podatek płaci zaledwie 2,5 proc. społeczeństwa. To oznacza, że rynek lokali musi być różnorodny, powinno powstawać więcej mieszkań na wynajem. Rozwiązaniem nie są zaś rządowe programy pomocowe - uważa Wiesław Źrebiec, prezes, Polska Izba Gospodarcza Towarzystw Budownictwa Społecznego.

Autor: housemarket.pl 07 maja 2015 12:47

Źrebiec podkreśla, że pod tym względem na pochwałę zasługuje m.in. Wrocław, który prowadzi zrównoważoną politykę mieszkaniową.

- Poziom sprzedaży mieszkań na własność jest ściśle powiązany z zamożnością społeczeństwa. Właśnie dlatego w Polsce powinniśmy zbudować silny rynek mieszkań na wynajem. Polskie PKB to ok. 60 proc. średniej unijnej, a struktura mieszkaniowa lokali własnościowych w Polsce to 80 proc. mieszkań własnościowych - tłumaczy i dodaje, że zrozumieli to Niemcy. Obecnie niemieccy emeryci chętnie inwestują w fundusze budujące mieszkania na wynajem, bo wiedzą, że to dobra lokata na przyszłość.

Wiesław Źrebiec podkreśla, że jest ogromna luka na rynku mieszkaniowym, ale różnie się ją szacuje. - Mówi się, że jest to 5 mln, ale nie bierze się pod uwagę tego, że mamy też milion mieszkań, które nadają się do wyburzenia - zaznacza.

Prezes Polskiej Izby Gospodarczej Towarzystw Budownictwa Społecznego mówi, że polityka mieszkaniowa w Polsce ogranicza się do interwencjonizmu i skupia na pomocy w zakupie mieszkania na własność. Tymczasem każda pomoc, która zwiększa popyt bez podnoszenia podaży, prowadzi do podwyżki cen, co było widać na przykładzie programu Rodzina na swoim. - Taka sama sytuacja będzie z programem MdM. De facto największymi beneficjentami takich programów pomocowych stają się banki, a nadwyżka środków pozostaje w ich kieszeniach - dodaje.

- Świadomość tego, że programy rządowe wygasną, spowodowała spadek cen mieszkań w latach 2011-2012. Na rynku pierwotnym ceny mieszkań spadły o 9,5 proc., wtórnym – o 25 proc. W tym samym czasie ceny na rynku budownictwa jednorodzinnego poszły w dół o 1,5 proc., czego przyczyną był spadek cen materiałów budowlanych i kosztów „robocizny”. Interwencja w popyt powoduje wzrost cen - wyjaśnia. - W program Rodzina na swoim rząd zainwestował 7,5 mld zł, co przełożyło się na budowę 95 tys. mieszkań na rynku pierwotnym. MdM wiązał się zaś z wkładem na poziomie 3,5 mld zł. W sumie programy rządowe, których koszt sięgnął około 12 mld zł, spowodowały budowę 140 tys. mieszkań na rynku pierwotnym - wylicza.

Dla porównania, program TBS-ów dotowany kwotą 4 mld zł, dał 100 tys. mieszkań. - W latach 2006-2007 ten program dostarczał 10 tys. mieszkań rocznie. Teraz ma tyle dostarczyć w ciągu najbliższych pięciu lat. Pamiętajmy, że program TBS prowadzi do powstania lokali dla grupy osób, która potrzebuje mieszkań, ale nie ma zdolności kredytowej. Nie wynajmą też mieszkań, bo ich na to nie stać. Ta grupa nie kwalifikuje się też do mieszkania komunalnego. I tu program TBS sprawdził się, dobrze funkcjonuje, ale wymaga większego dofinansowania. Za 12 mld zł TBS-y wybudowałyby 300 tys. mieszkań - podsumowuje.

Dodaje także, że pewnym rozwiązaniem sytuacji na rynku mieszkaniowym jest formuła PPP, która nie odniosła jeszcze sukcesu, ale która może być dobrą strategią na powiększanie liczby takich lokali.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych