Rekwirowali domy, nie usłyszeli wyroku

Wbrew planom przed sądem w Rybniku nie udało się w piątek odczytać aktu oskarżenia przeciwko kilkunastu osobom, którym prokuratura zarzuca, że pod pozorem udzielania pożyczek pod zastaw nieruchomości oszukiwali osoby w trudnej sytuacji finansowej, przejmując ich majątek.

Autor: PAP 07 października 2016 12:18

Sąd musiał odwołać rozprawę, bo jeden z oskarżonych przysłał zwolnienie lekarskie. Według prokuratury nieświadomi właściciele na skutek niekorzystnych umów zawieranych z oskarżonymi tracili swoje domy i gospodarstwa. Kwota wyłudzonego mienia szacowana jest na 23 mln zł, pokrzywdzonych zostało około stu rodzin. Oskarżeni, wśród których jest notariusz sporządzający akty notarialne, odpowiedzą łącznie za kilkaset przestępstw.

Odroczenie wyroku

Proces miał ruszyć w piątek przed rybnickim wydziałem Sądu Okręgowego w Gliwicach, do którego w grudniu ubiegłego roku trafił akt oskarżenia. Na pierwszej rozprawie nie stawiło się 6 z 16 oskarżonych. Powodem odroczenia rozprawy była nieobecność jednego z nich Macieja P. – pozostali zgodzili się na prowadzenie rozprawy pod ich nieobecność. Obrońca P. poinformowała, że podsądny jest niezdolny do uczestnictwa w posiedzeniu. Przedstawiła kserokopię zwolnienia lekarskiego, którego termin upływa 5 listopada.

- Oskarżony ma prawo brać udział w rozprawie, a jego nieobecność wynikająca z przyczyn chorobowych poświadczonych przez biegłego medycznego, wskazuje, że jest ona usprawiedliwiona – powiedział sędzia Ryszard Furman.

W tej sytuacji sąd musiał odroczyć rozprawę. Będzie czekał na oryginał zwolnienia i informację na temat szczegółów choroby oskarżonego. Następny termin rozprawy wyznaczono na 18 listopada. W piątek do sądu przyszedł tylko jeden z pokrzywdzonych. Łamiącym się głosem mówił dziennikarzom, że został oszukany – stracił nieruchomość, gdy wziął 35 tys. zł pożyczki.

- Dostałem tę pożyczkę i po prostu odebrano mi całą nieruchomość – gospodarstwo rolne warte 200 tys. zł – mówił. Do tej pory nie odzyskał nieruchomości, która ma już trzeciego właściciela.

Straszliwe manipulowanie

Z mediami chętnie rozmawiał jeden z oskarżonych, Henryk M., który zarzucił prokuraturze „straszliwe manipulowanie”. Powiedział dziennikarzom, że złożył skargę w tej sprawie do prokuratora generalnego. Oświadczył, że sam czuje się w tej sprawie pokrzywdzonym.

Według ustaleń śledztwa w latach 2004-2009 w woj. śląskim działało kilkanaście powiązanych ze sobą osób, które w imieniu własnym lub prowadzonych przez siebie, firm pod pozorem prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na „pośrednictwie kredytowym”, „restrukturyzacji zadłużeń” i udzielaniu krótkoterminowych „pożyczek” pod zastaw nieruchomości, doprowadzało nieświadomych niczego ludzi do zawierania niekorzystnych zobowiązań finansowych. Następstwem podpisywania umów była najczęściej utrata przez nich nieruchomości.

Wprowadzenie w błąd pokrzywdzonych

Według prokuratury, do zawierania tych umów dochodziło na skutek wprowadzenia w błąd pokrzywdzonych – najczęściej osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, w podeszłym wieku, nieporadnych życiowo, naiwnych lub obdarzających innych nadmiernych zaufaniem. Nie zdawały one sobie sprawy z rzeczywistego celu i charakteru zawieranej umowy, sposobu jej zabezpieczenia i nie rozumiały znaczenia działania polegającego na wystawieniu weksli własnych i udzieleniu pełnomocnictwa notarialnego do zbycia należącej do nich nieruchomości.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych