PARTNER PORTALU

W Polsce można kupić mieszkanie bez kredytu?

Czy nasza sytuacja finansowa jest jednak na tyle dobra, aby przeciętny Polak mógł kupić mieszkanie bez zaciągania kredytu? Z wyliczeń Expandera wynika, że jest to bardzo trudne, ale możliwe.

Autor: HouseMarket.pl 20 kwietnia 2016 16:37

Według GUS przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w marcu 4 351 zł. To o ponad 3 proc. więcej niż przed rokiem i o niemal 20 proc. więcej niż pięć lat temu. Jednak wielu z nas denerwuje się widząc gusowską średnią. Nie bez powodu.

Po pierwsze średnią zawyżają dochody osób o bardzo wysokich dochodach, a większość Polaków zarabia znacznie poniżej przeciętnej płacy. Dlatego lepszą miarą jest mediana, która wynosi ok. 80 proc. średniej. Poza tym lepiej posługiwać się kwotą netto.

Wartość brutto widzimy bowiem tylko na umowie, a na nasze konto co miesiąc wpływa suma pomniejszona o składki i podatki. Dlatego w naszym wyliczeniu przyjmiemy dochód wynoszący 2 491 zł (szacunkowa mediana netto).

Załóżmy, że mieszkanie bez kredytu chcą kupić pracujący małżonkowie. Każde z nich ma przeciętne dochody, więc łącznie zarabiają 4 983 zł. Chcą kupić dwupokojowy lokal o powierzchni 45 mkw. Na ten cel potrzebują od ok. 140 000 zł do ok. 320 000 zł, w zależności od miasta.

Załóżmy również, że na mieszkanie chcą oszczędzać nie dłużej niż 10 lat, a najchętniej ok. 5 lat. To, czy taki zakup się uda, zależy od tego, jak dużo są w stanie odkładać, jak będą lokowane ich oszczędności oraz w jakim mieście chcą kupić nieruchomość.

W pięciu miastach wystarczy oszczędzać 5 lat

- Obliczeń dokonaliśmy dla 17 miast, dla których NBP publikuje transakcyjne ceny mieszkań na rynku wtórnym. Okazuje się, że w pięciu lokalizacjach (Zielonej Górze, Łodzi, Kartowicach, Bydgoszczy i Kielcach) można kupić takie mieszkanie bez kredytu po pięciu latach oszczędzania. To jednak przy założeniu, że nasze przykładowe małżeństwo będzie w stanie co miesiąc odkładać aż 40 proc. swoich dochodów, czyli 1 993 zł – tłumaczy Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Dodatkowo muszą oni inwestować swoje pieniądze w taki sposób, aby uzyskać stopę zwrotu w wysokości 5 proc., czyli np. lokując je w obligacjach przedsiębiorstw lub dość bezpiecznych grupach funduszy inwestycyjnych.

Jeśli natomiast zdeponują je na przeciętnej lokacie z oprocentowaniem 1,6 proc., to czas oszczędzania wydłuży się o nawet 4 lata (w Warszawie). W takim przypadku w mniej niż sześć lat uda się zebrać potrzebną kwotę tylko na mieszkanie w Zielonej Górze.

- Oczywiście oszczędzanie będzie trwało znacznie dłużej w miastach, w których ceny mieszkań są wyższe. Jednak jeśli będą gromadzić pieniądze przez 10 lat, uda się zebrać odpowiednią sumę nawet na kupno mieszkania znajdującego się w Warszawie. To jednak pod warunkiem, że odkładana będzie wspomniana już kwota 40 proc. dochodów i że te pieniądze będą inwestowane, a nie trzymane na lokacie – tłumaczy Jarosław Sadowski.

Problem polega jednak na tym, że nie każda para będzie w stanie odkładać tak dużo. Jeśli oszczędzając muszą oni jednocześnie płacić za wynajem mieszkania, być może będą w stanie odkładać nie więcej niż 30 proc. lub jedynie 20 proc. dochodu.

- W tym ostatnim przypadku tylko w Zielonej Górze możliwe będzie nabycie nieruchomości po mniej niż 10 latach odkładania pieniędzy, ale pod warunkiem, że będą one inwestowane. Jeśli natomiast przykładowej parze uda się odkładać 30 proc. dochodu (1 495 zł miesięcznie), bez kredytu będą w stanie poradzić sobie w niemal wszystkich miastach Jeśli ich pieniądze będą przynosiły pięcioprocentowe zyski, to okres 10 lat przekroczą jedynie, jeśli będą chcieli zamieszkać w Warszawie lub Krakowie – dodaje Jarosław Sadowski, główny analityk firmy Expander.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych