Warszawa wspiera mieszkania treningowe

Pilotażowy program mieszkań treningowych dla trudnej młodzieży prowadzi w Warszawie Fundacja „po DRUGIE”. W prawie 90 proc. finansują go władze stolicy. Warszawa jest pierwszym miastem z takim rozwiązaniem.

Autor: PAP 17 grudnia 2015 16:59

Pilotażowy program mieszkań treningowych dla trudnej młodzieży pokazał, że placówki resocjalizacyjne, w których ci młodzi ludzie przebywali, nie przygotowały ich do samodzielnego życia. Wychodzili stamtąd z tymi samymi problemami, z którymi tam trafiali - mówi Agnieszka Sikora z Fundacji "po DRUGIE".

Projekt wystartował 1 lipca - wówczas w dwóch mieszkaniach treningowych życie na własny rachunek, ale przy wsparciu opiekuna-pracownika fundacji, zaczęło sześć osób, trzy dziewczyny i trzech chłopaków. Wcześniej byli wychowankami poprawczaków lub młodzieżowych ośrodków wychowawczych.

-Już w pierwszych tygodniach widać było, że są nieprzygotowani do samodzielnego życia i wyszli z placówek z tymi samymi problemami, z którymi do nich kiedyś trafili - powiedziała  szefowa fundacji Agnieszka Sikora.

Największym problemem są uzależnienia, przede wszystkim od dopalaczy i narkotyków. - Wydawałoby się, że zasady panujące w mieszkaniach są dość proste: nie akceptujemy libacji, ani narkotyków. To najczęstszy powód rozstań z naszymi podopiecznymi. Pierwszy chłopak pożegnał się już po tygodniu. Później było jeszcze kilka takich osób - powiedziała Sikora. Jak dodała, fundacja w takim przypadku proponuje terapię uzależnień, szuka miejsca w zamkniętym ośrodku i zapewnia, że po przepracowaniu problemu, mogą wrócić.

Obecnie w mieszkaniach treningowych przebywa dwóch chłopaków i trzy dziewczyny; dwie osoby są od początku projektu.

Według Sikory projekt pokazał wady systemu wsparcia dla trudnej młodzieży w Polsce. - Obserwujemy rzeczy niepokojące - że młodzież do placówek trafiła uzależniona i nic z tym nie zrobiono przez wiele lat albo, że uzależniła się już w placówce. Mamy młodzież, która była tam z powodu problemów w rodzinie i one nie zostały rozwiązane, bo trafili do nas. Nie zostały wypracowane mechanizmy, które pozwoliłyby im się czuć pewnie, oddzielić od przeszłości - wyjaśniła.

Podopieczni fundacji mają problemy z gospodarowaniem budżetem, nie potrafią planować i pilnować wydatków. Samodzielne decydowanie o prostych sprawach jest dla nich trudne - w placówkach resocjalizacyjnych wiele rzeczy mieli zagwarantowanych, np. wyżywienie, pranie. - Praca zaczęła się w chwili, gdy opuścili placówkę i trafili do mieszkania treningowego, a mogła wcześniej - zauważyła Sikora.

Problemem jest też budowanie zwykłych relacji z innymi. - Zakładaliśmy, że to będzie ich dom. Takie miejsce, o które będą dbać w naturalny sposób i w którym nie będzie zależności, jakie znają z placówki wychowawczej. I co się okazało? O ile my wyszliśmy z daleką ofertą współpracy i zaufania, tak młodzież nam tego nie oddała.

Sami zaczęli tworzyć ośrodek. Trzymają się zasad, z którymi próbujemy walczyć; np. nawet jak komuś coś bardzo przeszkadza u koleżanki czy kolegi, to nam o tym nie powie, bo byłoby to sypanie. Ale z drugiej strony - chcą przecież odejść od tej rzeczywistości placówkowej - mówi szefowa fundacji. Wskazuje, że dzięki programowi podopieczni są z dala od przestępczości, kontrolują pewne swoje zachowania, pilnują się.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych