Wielka płyta nie jest brzydka, tylko smutna

Szaro-bura wielka płyta rodzi złe skojarzenia, ale swoiście pojęta wolność budowania kreuje dużo brzydszy krajobraz – uważa Jerzy Szczepanik Dzikowski, współzałożyciel pracowni Jems Architekci.

Autor: Grażyna Kuryłło/HouseMarket.pl 21 marca 2016 08:59

Czy projektowanie mieszkań jest wdzięcznym tematem dla architekta?

Jerzy Szczepanik Dzikowski: Dzisiejszy rynek wydrenowały i zdewastowały pieniądze. Dlatego to co najcenniejsze w projektowaniu budynków mieszkalnych czy osiedli, zostało kompletnie zabite. Jeśli w czasach komunizmu mówiło się o budowie osiedli-sypialni, to dzisiaj trudno mówić o osiedlach, budowaniu miasta, przeciwieństwach sypialni.

Co ma pan na myśli?

– Nie dziwi mnie, gdy mieszkania mają mały metraż, taki jest rynek. Niepokoi mnie to, że w ramach inwestycji dla kilku tysięcy mieszkańców nie myśli się o tym, żeby z domu można było wyjść na basen, do sauny, pralni czy wypożyczalni rowerów. Gdyby każdy lokator oddał jeden metr kwadratowy ze swojego mieszkania na rzecz powstania lokali dla tych usług, wszyscy zyskaliby wspólny program społeczno-socjalny pozwalający im żyć w małym mieszkaniu. Jest to program, którego wymaga i miasto i osiedle. Klient małego mieszkania ma się gdzie położyć, a nie ma jak godnie żyć. Od dewelopera można by oczekiwać nie tyle odrobiny empatii dla mieszkańców, co zrozumienia, że np. klub młodzieżowy lub pralnia są biznesowym atutem.

Chyba się to trochę zmienia?

– W pewnym sensie na gorsze. W latach 70. przy całkowitym dyktacie spółdzielni mieszkaniowych, czyli ówczesnego państwa, też budowano małe mieszkania, ale problemy społeczno-socjalne były obecne. Plac zabaw dla dzieci czy kawałek zieleni przy bloku były oczywistym standardem. Dzisiaj, często jedynym celem jest ilość metrów kwadratowych. Powinna gdzieś być granica zdrowego rozsądku. To, że współczesny rynek jest jeszcze dziki, wymaga interwencji. Na rozwiniętym rynku, głupie i nieludzkie poczynania, nie znajdą zwolenników. Na naszym, ani państwo, ani samorząd nie powinny być bierne w kwestii standardów.

Ale pracujecie z klientami, którym nieraz do nich daleko.

– Jesteśmy częścią tego świata. Praca w nim polega m.in. na tym, aby zastanawiać się, jak zapewnić konieczne zmiany w przyszłości. Na przykład zaplanować strukturę domu, aby mieszkania 18-20 mkw. mogły być łączone po dwa.

Jest to wykonalne?

– Owszem. I robi się to dla własnego bezpieczeństwa, bo często zdarza tak, że inwestor zmienia zdanie i mówi: zamieńcie trzy lokale po 20 mkw. na dwa po 30 mkw. W projektowaniu kręcimy się wokół takiej zmienności decyzji. Wywołuje ją dynamika rynku. W mieszkalnictwie cel jest krótkofalowy: zbudować dom i sprzedać mieszkania. Ludzie jednak będą w nich żyć dłużej, niż trwa deweloperska operacja i to dotyczy nie tylko kwestii metrażu, ale przedszkola, boiska czy skweru. Na to też musimy znaleźć miejsce – często o tyle trudno, że nie może zbytnio ograniczać tego, co jest źródłem zysku.

Czy jest w nim miejsce na architekturę?

– Na szczęście tak. Oskar Hansen, budując w czasach komunistycznego deficytu materiałowego i niemożności egzekwowania jakiejkolwiek jakości, dom na warszawskim Rakowcu z nierównego tynku uczynił architektoniczną jakość i budynek wszedł do kanonu. Jeden z moich wujów w nim mieszkał, stąd wiem, że mieszkańcy cieszyli się, bo ich dom wyróżniał się z magmy budowanej w wielkiej płycie. Jakość architektury to niekoniecznie jakość wykonawstwa. Nie zawsze stają jej na drodze metraże lub ograniczenia kosztowe.

Czy mieszkańcy waszych domów też doceniają architekturę?

– Tak. Przykładem może być osiedle na ul. Wilanowskiej w Warszawie. Jego drewniane okiennice wokół wewnętrznego dziedzińca wyglądają spektakularnie. Mieszkańcy chronią tę architekturę, zakazując swym sąsiadom (jeden znany mi przypadek) zabudowy loggii. Dotarł do nas też list od mieszkanki tego osiedla, która prosiła o interwencję w sprawie zmian, planowanych przez zarządcę. Wydźwięk był taki: jesteśmy zachwyceni, że mieszkamy w takim miejscu i nie chcemy, aby nam to popsuto. Gwoli ścisłości, to nie jest najtańsza architektura.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych