Zbigniew Maćków: Przestrzeń do życia może być lepsza

Zainicjowaliśmy budowę miasta w oparciu o przestrzeń wspólną, przestrzeń publiczną, półpubliczną, półprywatną i chcemy, żeby ten fragment miasta się rozrastał. Z woli samych inwestorów czy mieszkańców innych osiedli, którzy zobaczą, że życie w takim miejscu jest lepsze i sami będą domagać się wdrożenia podobnych standardów u siebie. W ten sposób idea Nowych Żernik wykracza poza Wrocław - o Nowych Żernikach mówi Zbigniew Maćków, kurator ESK 2016 ds. architektury.

Autor: Humanmag.pl 26 kwietnia 2016 10:04

Osiedle Nowe Żerniki to główny program architektonicznej części Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Po co je budujecie?

Zbigniew Maćków: Zastanawialiśmy się jakiś czas temu nad kondycją architektury we współczesnym polskim mieście i doszliśmy do wniosku, że nie jest tak pięknie i różowo, a wolny rynek nie przejął wcale wszystkich obowiązków na siebie. Świetnie w tę dyskusję wpisał się Filip Springer pisząc książkę „13. pięter", w której dochodzi do wniosków, jakie i my wysnuliśmy. Problem mieszkania jest dziś definiowany przez abstrakcyjne pojęcie „zdolności kredytowej", która nijak ma się do wyzwania, jakim jest zaspokojenie podstawowej ludzkiej potrzeby posiadania dachu nad głową i życia w dobrej przestrzeni. Nowe Żerniki, ze swoim nawiązaniem do tradycji WuWa, mają pokazywać, że na wyzwania związane z budowaniem przestrzeni do życia, można odpowiedzieć inaczej. Lepiej.

Ile trwały prace nad projektem?

Prace koncepcyjne nad projektem zaczęliśmy w 2009 roku. W 2011 ruszyły warsztaty, których zadaniem było stworzenie planów tego, jak to osiedle ma wyglądać. Po drodze Wrocław został Europejską Stolicą Kultury i okazało się, że Nowe Żerniki wspaniale wpisują się w hasło „Przestrzenie dla piękna”, które niesie ze sobą na sztandarze ESK. Naturalne było włączenie naszego projektu do programu wydarzenia, ale nie było tak, że stworzyliśmy go na tę okazję i nie będzie tak, że zamkniemy go z końcem 2016 roku.

Kiedy więc na osiedle mieliby się sprowadzać pierwsi mieszkańcy?

Zależy to w dużej mierze od deweloperów. Ale obserwując sprzedaż mieszkań, która bije rekordy, to wydaje mi się, że pierwsi mieszkańcy mogą zamieszkać na osiedlu już jesienią tego roku. Prace nad Osiedlem Rodzinnym są bardzo zaawansowane. Dom już stoi. Oczywiście wymaga jeszcze działań wykończeniowych, ale wydaje mi się, że późnym latem będzie już zamieszkany.

Nie zależy nam na tym, żeby się z kimś ścigać czy dokonywać otwarć tylko dlatego, że trwa ESK. Uruchomiliśmy pewien wehikuł organizacyjny - modelowe osiedle powstanie całkowicie z prywatnych pieniędzy. Gdybyśmy dysponowali kilkuset milionami złotych środków publicznych na starcie, to całość już byłaby gotowa. Ale nasze podejście sprawia, że uczymy kompromisów, zachęcamy by uwierzyć w tę ideę i włączyć się w jej tworzenie. Najtrudniej było z deweloperami, bo nie do końca wierzyli w ten projekt. Sparzeni wieloma przykrymi doświadczeniami byli bardzo ostrożni, bo przecież wydają własne, prywatne pieniądze. To od ich odwagi i determinacji zależało, i nadal zależy, kiedy ten projekt powstanie.

Czego uczymy się przy tym projekcie?

Mówiłem, o tym, że uruchomiliśmy pewien wehikuł organizacyjny - wymyśliliśmy metodę, która sprawia, że każdy robi krok do przodu. Strona miejska, która wykonuje infrastrukturę pod osiedle. Przygotowuje ją już teraz, kiedy osiedle dopiero powstaje, a nie gdy po latach domagają się tego mieszkańcy. Architektów, którzy społecznie, przynajmniej do pewnego momentu, opracowują koncepcję i projekty i uczą się współpracy w bardzo dużych zespołach. Deweloperów, którzy weszli w to na początku ryzykowne, a teraz już bardzo pewne przedsięwzięcie. To od nich wszystkich zależy powodzenie projektu.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

House Market: dołącz do nas na Google+

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych