Co czwarty Polak sprawdza czy stać go na kredyt

Ponad połowa Polaków spłaca obecnie kredyty lub pożyczki. Według statystyk chodzi głównie o drobniejsze zobowiązania, a pożyczone środki przeznaczamy na zakup sprzętu RTV/AGD bądź remont czy wyposażenie mieszkania. Większym problemem jest jednak fakt, że tylko co. 4 osoba przed zaciągnięciem długu analizuje, czy go na to stać.

Autor: housemarket.pl 17 marca 2021 11:56

Polacy pożyczają na potęgę 

Jak pokazują dane zgromadzone przez Intrum w pandemicznym 2020 roku , 1/3 konsumentów pożycza pieniądze co miesiąc, by pokryć bieżące wydatki. W tym przypadku ważna jest nie tylko liczba zadłużonych, ale również konkretne kwoty. 27 proc. konsumentów pożycza regularnie sumy wynoszące mniej niż 10 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Nieco mniej, bo 23 proc. pożycza w granicach 10-25 proc. wysokości swojej pensji.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

- Jak wynika z naszego badania, chociaż „tylko” 11 proc. zadłuża się na kwoty sięgające 50 proc. miesięcznych dochodów, to jednak te dane nie nastrajają optymistycznie. Dowodzą, że pewna część naszego społeczeństwa nie ma środków na podstawowe potrzeby i musi regularnie sięgać po dodatkowy zastrzyk gotówki. Jeżeli spłacamy pożyczkę czy kredyt, który pochłania znaczną część naszego domowego budżetu, to zaraz na początku miesiąca po uiszczeniu takiej należności brakuje nam pieniędzy na utrzymanie. W takiej sytuacji znów musimy się zadłużyć… Niestety, w błędne koło wpadła w korona-kryzysie niemała grupa konsumentów - komentuje Agnieszka Siemieniuk, ekspert Intrum.

Pomoc w spłacie

W jeszcze gorszej sytuacji są te osoby, które muszą zaciągać pożyczki czy kredyty na spłatę aktualnych zobowiązań. Według KRD dotyczy to 13% spośród wszystkich zadłużonych. Należy bowiem być świadomym faktu, że to tylko doraźne rozwiązanie. Kolejny kredyt pozwoli nam spłacić „najważniejszego” w naszej ocenie wierzyciela czy opłacić ratę kredytu (np. hipotecznego), w którego przypadku braku regularnych wpłat oznaczałby poważne konsekwencje. Jednak dług kompletnie nie znika, a co więcej – całkowita kwota zadłużenia może rosnąć z miesiąca na miesiąc z powodu odsetek. Co zatem zrobić w sytuacji, kiedy brakuje środków nie tylko na codzienne wydatki, ale również na spłatę zobowiązań?

- Kluczowe jest przyznanie się przed samym sobą, że taki problem nas dotyczy, że przestaliśmy panować nad osobistymi finansami. Powody takiej sytuacji mogą być różne, ale fakt pozostaje faktem. Warto wiedzieć, że kiedy nie radzimy sobie ze spłatą zaciągniętych kredytów czy pożyczek, możemy skorzystać z rozwiązań, które niejako powstały na wypadek takich sytuacji. Przykładem jest kredyt konsolidacyjny. Konsolidacja zadłużenia, czyli mówiąc w skrócie – połączenie np. kilku kredytów w jeden, sprawi, że całkowita wysokość miesięcznej raty do opłacenia będzie niższa i będziemy mogli wynegocjować z bankiem korzystniejsze warunki spłaty tego „nowego” zadłużenia - podpowiada Agnieszka Siemieniuk.

Banki czy insynuacje pożyczkowe są świadome trudnej sytuacji finansowej, w której znaleźli się konsumenci w pandemii i oferują im wsparcie.

- Dlatego, nawet jeżeli tylko przypuszczamy, że będziemy mogli mieć problemy z terminowym wywiązywaniem się ze spłaty, warto o tym fakcie niezwłocznie powiadomić wierzyciela, który może zaproponować np. nowe, korzystniejsze dla naszego portfela warunki spłaty. Pamiętajmy, że bankom również opłaca się, by ich klienci dokonywali terminowych wpłat. Gdy odsetek nierzetelnych dłużników niebezpiecznie wzrasta, banki same zaczynają mieć problemy finansowe, a ich skutki odczuwają wszyscy konsumenci, płacąc wyższą cenę za korzystanie z poszczególnych produktów. W ten sposób banki rekompensują sobie straty - dodaje Agnieszka Siemieniuk.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych