Ekspert: wzrost oprocentowania kredytów o 5 pkt. proc. nie jest wykluczony

Wzrost oprocentowania kredytów o 5 pkt. proc. nie jest wykluczony, biorąc pod uwagę ok. 10 proc. inflację - powiedział analityk Biura Maklerskiego mBanku Rafał Sadoch, odnosząc się do apelu Komisji Nadzoru Finansowego, która zaleciła bankom bardziej rygorystyczne zasady wyliczania zdolności kredowej.

Autor: PAP 10 marca 2022 10:03

KNF zaleciła bankom wyliczanie zdolności kredytowej, biorąc pod uwagę wzrost stóp procentowych o ok. 5 pkt. proc. od obecnego poziomu. "Biorąc pod uwagę, że po wtorkowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, stopa referencyjna wynosi 3,5 proc., to w swoich symulacjach, banki powinny brać pod uwagę oprocentowanie w wysokości ok. 8,5 proc." - wskazał Sadoch.

Według analityka MB mBanku, wzrost oprocentowania kredytów o kolejne 5 pkt. proc. nie jest wykluczony, biorąc pod uwagę, że mierzymy się z inflacją ok. 10 proc. Zaznaczył też, że zdolność kredytową wylicza się biorąc pod uwagę, że zobowiązanie zaciąga się na kilkadziesiąt lat. "Większość banków od dłuższego czasu, określając zdolność kredytową, przedstawia symulację spłat biorąc pod uwagę oprocentowanie znacznie wyższe niż stopa referencyjna NBP, więc klienci, którzy się zadłużają mają świadomość, że oprocentowanie kredytów, może być znacznie wyższe niż w dniu zaciągania zobowiązań" - powiedział.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Zaznaczył, że poziom inflacji w dużej mierze będą zależeć od cen ropy naftowej, a także od cen żywności. Zwrócił uwagę, że od wybuchu wojny w Ukrainie pszenica na rynkach światowych zdrożała o ok. 50 proc., za olej napędowy trzeba hurcie zapłacić o 57 proc. więcej niż na roku, a cena benzyny wzrosła o 47 proc. "Co będzie dalej, trudno przewidzieć" - wskazał, zaznaczając, że sankcje na Rosję - jak podkreślił - "są jak najbardziej uzasadnione", mogą spowodować spadek podaży surowców energetycznych i dalszy wzrost ich cen. A to - jak powiedział - będzie miało wpływ na kolejne decyzje RPP dotyczące podwyżek stóp.

Sadoch przyznał, że podwyżki stóp ograniczą zdolność kredytową Polaków i spadek liczby udzielonych kredytów. Powiedział też, że może pojawić się grupa kredytobiorców, którzy nie będą w stanie regulować swoich zobowiązań, co może być problemem dla banków. Zaznaczył jednak, że jest to "nieodłączny element cyklu koniunkturalnego", a banki mają utworzone rezerwy na zagrożone kredyty, wkalkulowują je w swoją działalność.

Analityk nie wykluczył również rozwoju scenariusza stagflacyjnego w Polsce (wysokiej inflacji i niskiego wzrostu gospodarczego, a nawet recesji). Zaznaczył jednak, że obecnie gospodarka jest w dobrej kondycji, o czym świadczą m.in dane dotyczące produkcji, sprzedaży detalicznej czy rynku pracy.

We wtorek Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o podniesieniu stóp procentowych o 75 pkt. bazowych. Po tej podwyżce stopa referencyjna wynosi 3,5 proc., stopa lombardowa - 4 proc., stopa depozytowa wynosi 3 proc., stopa redyskontowa weksli wyniosła 3,55 proc. a stopa dyskontowa weksli - 3,60 proc. Wtorkowa podwyżka stóp była szóstą w tym cyklu podwyżek oprocentowania w NBP. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych