Polacy kupili rządowe obligacje za ponad 43 miliardy

Jeszcze nigdy nie kupiliśmy tylu detalicznych obligacji skarbowych, co w 2021 roku. Dotychczasowy rekord z 2020 roku został poprawiony o ponad połowę. Powody? Słabość lokat, inflacja i niechęć do ryzyka. W 2022 roku trudno będzie pokonać ten rekord.

Autor: housemarket.pl 19 stycznia 2022 10:02

  • W ubiegłym roku nabywców znalazły papiery warte aż 43,3 mld złotych. To historyczny rekord.
  • Przez większą część roku oferta rządowych papierów była ponadto znacznie lepsza niż to co oferowały banki na lokatach.
  • W całym 2021 roku ponad połowa sprzedaży przypadała na papiery trzymiesięczne.

W samym tylko grudniu 2021 roku Polacy kupili detaliczne obligacje skarbowe warte prawie 3,5 mld złotych. Był to wynik w pełni zbieżny z tymi, które obserwowaliśmy przez cały rok. W każdym z miesięcy rodacy kupowali obligacje warte od 3 do 4 mld złotych. W sumie w całym ubiegłym roku nabywców znalazły papiery warte aż 43,3 mld złotych. To wynik o ponad połowę wyższy niż w rekordowym dotychczas 2020 roku.

Minister był bezkonkurencyjny

Jest to przede wszystkim efekt poszukiwania przez nas sposobu na bezpieczne inwestowanie. Przez większą część roku oferta rządowych papierów była ponadto znacznie lepsza niż to co oferowały banki na lokatach. Bardzo ważną motywacją przy zakupach obligacji była też chęć ochrony kapitału przed inflacją. Na tej triadzie - słabych lokatach, inflacji i poszukiwaniu bezpieczeństwa w ostatnich miesiącach korzystały nie tylko obligacje, ale też nieruchomości czy złoto.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

CZYTAJ TEŻ: BANKI TNĄ PIENIĄDZE A POLACY LOKATY 

Inflacja zmienia dziś preferencje rodaków

Ostatnie miesiące przyniosły trochę zmian, które zaczynają mieć już wpływ na to jakie obligacje kupują Polacy. Choć w całym 2021 roku ponad połowa sprzedaży przypadała na papiery trzymiesięczne, to odsetek ten w grudniu spadł (z 54,3 proc. w listopadzie do 51,5 proc. w grudniu). Nie był to przypadek. Oprocentowanie trzymiesięcznych papierów opiewa przecież na 0,5 proc. Większość banków jest już w stanie z takim wynikiem bardzo konkretnie konkurować. Pojawiły się nawet promocyjne oferty pozwalające zarobić 3-4 proc. w skali roku. Są one oczywiście limitowane. Nawet jednak jeśli mamy do zainwestowania większe kwoty, to w bankach i tak znajdziemy oferty z oprocentowaniem na poziomie 1-2 proc., w przypadku których nie trzeba spełniać zbyt wyśrubowanych warunków dodatkowych. Takie oferty już w grudniu powodowały, że mniejszą popularnością cieszyły się obligacje trzymiesięczne. Podobnie sprawa się ma z papierami dwuletnimi, których oprocentowanie wynosi 1 proc., co jest propozycją coraz mniej konkurencyjną na tle czołówki bankowych lokat.

Grudzień przyniósł za to wzrost popularności obligacji cztero- i dziesięcioletnich, których zadaniem jest ochrona kapitału przed inflacją. Działa to tak, że w przypadku tych papierów znamy jedynie oprocentowanie, które obowiązywać będzie w pierwszym roku. Potem oprocentowanie ma być ustalane w oparciu o odczyty inflacji. W przypadku „czterolatek” oprocentowanie ma być wyznaczone poprzez dodanie 0,75 pkt. proc. do najświeższego odczytu inflacji publikowanego przez GUS. Za to oprocentowanie papierów dziesięcioletnich opiewać ma na 1 pkt. proc. ponad inflację.

Pozorna ochrona przed inflacją

Niestety większość inwestorów może się na detalicznych papierach zawieść. Chodzi o to, że najczęściej naliczone odsetki nie pozwolą pokonać spodziewanej inflacji. Sprawa jest oczywista w przypadku obligacji 3-miesięcznych i 2-letnich. Nadzieję na utrzymanie siły nabywczej kapitału dają dopiero papiery cztero- czy dziesięcioletnie. Problem w tym, że jest to możliwe o ile inflacja nie będzie zbyt wysoka, a dziś większość prognoz mówi o tym, że ze wzmożoną inflacją szybko się nie pożegnamy.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych