Apartamenty wakacyjne. Morze zwycięża z górami



HouseMarket.pl/Grażyna Kuryłło - 30 grudnia 2016 13:01


Łamiemy tabu, udowadniając, że apartament wakacyjny nad morzem może zarabiać cały rok. Bałtyk poza sezonem ma zjawiskowy klimat. Kwitnie turystyka weekendowa dzięki m.in. dobrym autostradom. Morze zdecydowanie zwycięża z górami – twierdzi Michał Jeka, członek zarządu BlueApart Apartamenty.


Jak rozwinął się rynek apartamentów wakacyjnych?

Michał Jeka, członek zarządu BlueApart Apartamenty: Zauważalna jest bardzo duża dynamika zmian. Bierze się ona z tego, że w Jastarni i w Juracie, gdzie głównie działamy, przez lata nie było zbyt wielu nowych inwestycji. Obecnie aż pięć jest na ukończeniu: Apartamenty Mestwina 37 w Juracie, a w Jastarni - Willa Haven, Zatoka Komfortu, Willa Sztormowa i Apartamenty na Plaży. W Jastarni to jest zupełna nowość, że powstaje tyle inwestycji. Dotychczas była to tylko Marina Jastarnia Apartamenty. Teraz rynek urósł kilkukrotnie.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Jakie jest zainteresowanie?

- Ogromne, zarówno po stronie wynajmu, jak i inwestycyjnej. Wiele osób dzwoni do nas pytając o możliwe stopy zwrotu czy kwestie związane z odliczeniem VAT-u. Dlatego od stycznia 2017 r. uruchamiamy drugą gałąź naszej działalności - BlueApart Invest. Będziemy się zajmować również sprzedażą. Na naszej stronie pojawią się najbardziej luksusowe apartamenty dostępne na sprzedaż w regionie Półwyspu Helskiego. Doradzimy przyszłym właścicielom na każdym etapie inwestycji: od wyboru właściwego apartamentu, po jego aranżację i wykonanie prac wykończeniowych. Dodatkowo nabywcy otrzymają wsparcie w zakresie symulacji przyszłych dochodów, optymalizacji podatkowej oraz zwrotu VAT-u.

Na jakim poziomie utrzymują się ceny na tym rynku?

- Jastarnia i Jurata są ewenementem jeśli chodzi o polski rynek wynajmu apartamentów. Ceny nieruchomości i wynajmu są bardzo wysokie, a chętnych przybywa. W Juracie wynajem w sezonie letnim waha się od 550 zł za dobę do nawet 2,5 tys. przy najbardziej luksusowych apartamentach. Jest to trzy razy więcej niż w odległym o zaledwie 20 km Władysławowie. Mimo to ogromna rzesza klientów przyjeżdża do Juraty ze względu na jej prestiż. W tej miejscowości ceni się spokój i kameralność. Zdecydowanie dominuje luksusowa zabudowa apartamentowa. Jastarnia jest tańsza o ok. 20 proc. jeśli chodzi o sprzedaż apartamentów w porównaniu do Juraty. Ale to trudny rynek dla deweloperów, ponieważ ma bardzo nieprzyjazny plan zagospodarowania przestrzennego i drogie grunty.

Na pewno klienci mają duże wymagania?

- Dla operatora wynajmu rynek jest bardzo wymagający. Właściciele apartamentów, którzy często płacą po 15-20 tys. zł za metr kwadratowy oczekują najwyższego standardu obsługi i dedykowanych rozwiązań. Podobnie jak klienci wynajmujący apartament za ponad 1 tys. zł. za dobę. Trzeba spełniać ich indywidualne życzenia i zapewnić odpowiedni serwis. Najczęściej chodzi o wyjątkowe przygotowanie apartamentu: słodycze, wyposażenie lodówki, kwiaty lub transport z lotniska.

Co się dzieje poza sezonem letnim?

- W Juracie jeszcze do niedawna ludzie kupowali mieszkania na własny użytek. My łamiemy tabu, udowadniając, że apartament wakacyjny nad morzem może zarabiać cały rok. Bałtyk poza sezonem ma zjawiskowy klimat i bardzo wiele osób to docenia. Kwitnie turystyka weekendowa dzięki m.in. dobrym dojazdom autostradowym. Morze zdecydowanie zwycięża z górami.

Zdobyliście w tym roku nowe apartamenty?

- Zaaranżowaliśmy i przygotowywaliśmy do wynajmu pięć apartamentów w pięknym obiekcie Nereus w Juracie. Ceny sprzedaż niektórych lokali w tej inwestycji sięgały ponad 30 tys. zł za metr kwadratowy. Jest to nasz najbardziej prestiżowy nabytek tego roku: bardzo nowoczesny i wybudowany z myślą o każdym detalu. Poza tym cała inwestycja Bursztynowa Zatoka składająca się z sześciu apartamentów o bardzo dużych metrażach z prywatnymi ogrodami. To najwyższy standard na polskim wybrzeżu.

Jakie stopy zwrotu udaje się wam uzyskać?

- Obecnie klienci są coraz bardziej świadomi. Sporo było klęsk na tym rynku, jeśli chodzi o deweloperów gwarantujących konkretne stopy zwrotu. Wiele osób jest zrażonych i nie ufają sloganom obiecującym 8 - 10 proc. zwrotu rocznie od dewelopera lub operatora bez doświadczenia. Klienci oczekują, że będzie to zdrowy biznes oparty na realnej symulacji i danych historycznych. W naszych inwestycjach mamy zwroty od 7 proc. nawet do 14 proc.

Dwucyfrowy zysk zdarza się zwłaszcza w inwestycjach z basenem, gdzie łatwiej o obłożenie całoroczne. Inwestorzy oczekują także pełnej transparencji. Dlatego w tym roku wdrożyliśmy nasz autorski panel właścicielski online. Dzięki niemu inwestor na bieżąco może śledzić obłożenie swojego apartamentu, ceny wynajmu i podliczać rachunki. To buduje wzajemne zaufanie i gwarantuje długą współpracę. Będziemy też wdrażać autorski system rezerwacyjny na naszej stronie.

Czy lepiej wynajmują się apartamenty większe czy mniejsze?

Mniejsze mieszkania. Z punku widzenia inwestora zawsze bardziej będzie opłacało się kupić dwa mniejsze apartamenty niż jeden duży.

Czy przebieracie w ofertach?

- Zdecydowanie. Przyjmujemy tylko te, które spełniają nasze standardy. Apartamenty mają być w pełni wyposażonymi mieszkaniami, o wysokim standardzie. Klient ma się czuć jak w domu, nawet wyciskarka do czosnku powinna być w aneksie kuchennym. Mamy obecnie 40 apartamentów w portfolio w Juracie i Jastarni. W najbliższym sezonie planujemy przekroczyć 50.

W przyszłości będziemy się koncentrować także na Helu. Jest tam bardzo przyjazny dla inwestycji klimat, dobry plan zagospodarowania przestrzennego oraz ambitny plan restrukturyzacji – odnowienia portu, alej i pasa nadmorskiego. Na Helu w ciągu dwóch, trzech lat będzie boom apartamentowy. Liczę na to, bo to piękne i dziewicze miejsce.