35 lat od katastrofy w Czarnobylu. Wokół elektrowni wciąż mieszka ok. 100 osób

W strefie wykluczenia wokół elektrowni w Czarnobylu, mimo zakazu osiedlania się, mieszka około stu tzw. samosiołów. To osoby, które nie znalazły dla siebie miejsca „w wielkim świecie” – opowiada Jarosław Jemelianenko, dyrektor firmy organizującej wycieczki do tego miejsca. Dziś mija 35 lat od katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Autor: PAP 26 kwietnia 2021 08:13

Samosioły to osoby, które przed katastrofą w Czarnobylu mieszkały na terytorium strefy wokół elektrowni - w mieście Czarnobyl lub w okolicznych wsiach - i powróciły tam po przymusowym wysiedleniu. Ludzie ci wracali z różnych przyczyn i w różnym czasie - niektórzy w pierwszych latach po awarii, inni trochę później.

"To ludzie, którzy przeżyli awarię i ewakuację, ale nie znaleźli dla siebie miejsca +w wielkim świecie+ i wrócili do domów, w których żyli ich przodkowie" - mówi PAP Jemelianenko, który jest też szefem stowarzyszenia czarnobylskich touroperatorów.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Osoby te zamieszkały w gospodarstwach, w których żyły przed awarią, a jeśli te uległy zniszczeniu - zajęły np. domy sąsiedzkie. W samym Czarnobylu jest wielu samosiołów, mieszkających niedaleko siebie. Ci, którzy mieszkają na wsiach, najczęściej żyją samotnie. Bywa tak, że na całą wieś zamieszkany jest jeden-dwa domy - opowiada Jemelianenko.

Mimo że na terytorium przez nich zamieszkanym zabroniona jest uprawa ziemi, ponieważ promieniowanie utrzymuje się w gruncie, większość samosiołów ma swoje ogródki, gdzie uprawiają warzywa, są też tacy, którzy np. pędzą czarnobylski samogon.

W związku z tym, że samosioły to w większości ludzie starsi, którzy nie mają możliwości, by pojechać do najbliższego sklepu, znajdującego się w mieście Czarnobyl, kilka razy w tygodniu mogą kupić produkty pierwszej potrzeby w przewoźnym sklepie. Samosioły otrzymują od administracji czarnobylskiej zony przepustki, by mogli wyjechać z i wjechać do strefy. Takie przepustki dostają też odwiedzający ich bliscy.

Pytany o to, jak radzą sobie z samotnością, Jemelianenko zaznacza: "Niektórym to się podoba, ludzie są różni, dla niektórych bycie samemu jest komfortowe, innym zaś jest smutno, dlatego bardzo się cieszą, kiedy przyjeżdżają do nich turyści". Wspomina, że w ostatnich latach mieszkańcy jednej ze wsi - Teremci - ubolewają nad brakiem gości, bo przestała przebiegać tamtędy trasa turystyczna.

W ocenie Jemelianenki status samosiołów jest "prawną kolizją": w strefie obowiązuje zakaz osiedlania się, ale ze względu na to, że mieszkali oni tam przed awarią, objęto ich swego rodzaju prawem zwyczajowym. Godzą się oni na szkody, jakie może spowodować w ich organizmie radiacja; większość z nich nawet nie ma dozymetru - promieniowania nie widać, a oni nie zwracają na nie uwagi i po prostu żyją - dodaje Jemelianenko.

Zwraca uwagę, że w ostatnich latach pod samosiołów próbują podszywać się niektórzy byli albo obecni pracownicy elektrowni w Czarnobylu. Ci nowi osadnicy, których liczbę Jemelianenko szacuje na około 100, nie są zaliczani do samosiołów, których obecnie też jest około stu. Ich liczba spada wraz z upływem czasu.

Wiceszef państwowej agencji zarządzającej strefą czarnobylską Andrij Placko powiedział PAP, że oficjalny status samosiołom nadano za czasów prezydenta Wiktora Juszczenki; wtedy było to ok. 180 osób. Od tamtej pory nikt więcej tego statusu nie otrzymał.

"Niektórzy mogą przystosować się do warunków świata zewnętrznego, a innych nie można oderwać od ich korzeni. To takie osoby, które nie potrafią wyobrazić sobie innego miejsca zamieszania niż dom, w którym się narodzili czy z którym związana jest większość ich życia" - mówi Placko.

REKOMENDOWANE DLA CIEBIE

SPOŁECZNOŚCI

House Market: polub nas na Facebooku

Obserwuj House Market na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych