Aktywny rynek gruntów pod „mieszkaniówkę” w post-Covidowej rzeczywistości



housemarket.pl - 30 października 2020 15:55


Minione lata były dla branży niezwykle udane. Popyt na mieszkania z roku na rok się zwiększał. Najwięksi deweloperzy rozpoczynali budowę nawet kilku inwestycji w tym samym czasie, na bieżąco poszukując kolejnych działek pod inwestycję. Przeszkody nie stanowiły nawet ich rosnące ceny. Wszystko malowało się w różowych kolorach, aż do czasu wybuchu pandemii Covid-19.

- Prześledziliśmy warszawski rynek gruntów pod mieszkaniówkę w pierwszym półroczu 2020 – mówi Daniel Radkiewicz, prezes INWI.

Firma po raz kolejny opublikowała raport skupiający wyłącznie transakcje dotyczące gruntów pod mieszkaniówkę. Z badań wynika, że mimo pandemii można powiedzieć o dobrej sytuacji na rynku gruntów. W samej Warszawie zanotowano o 20 proc. więcej transakcji w I półroczu 2020 roku w porównaniu z analogicznym okresem z roku 2019. Średnia cena gruntu w pierwszym półroczu wynosiła ok. 2100 zł za metr kw. W przeliczeniu na PUM ceny oscylowały w granicach 1300 zł do metra kw. PUMu

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Co ciekawe, blisko 70 proc. transakcji z pierwszego półrocza zostało podpisanych z warunkami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP) lub bazując na ustaleniach studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego (SUIKZP). To o tyle nietypowa sytuacja, że w poprzednich latach odsetek transakcji z warunkiem uzyskania decyzji o warunkach zabudowy (WZ) lub pozwolenia na budowę (PnB) był znacznie większy.

- Zbieramy dane z III kwartału 2020 roku dla Warszawy, Trójmiasta i Wrocławia i odnotowaliśmy już kilkadziesiąt nowych transakcji. To dowód na to, że rynek jest nadal aktywny, a deweloperzy nie odłożyli swoich zakupów na przyszłość. Większość z nich już wcześniej miała problemy z bankami ziemi pod nowe inwestycje. Mimo umiarkowanych wyników sprzedaży mieszkań w 2’ kw. 2020 inwestorzy rozpoczynają kolejne projekty - zgodnie z danymi GUS we wrześniu br. deweloperzy rozpoczęli budowę ponad 17 tys. mieszkań (www.forsal.pl). - Grunty nadal są towarem deficytowym, więc nie spodziewam się lawinowego spadku zainteresowania zakupem terenów pod nowe inwestycje - przekonuje Radkiewicz.

Czasochłonne procedury

O dostępności gruntów pod nowe inwestycje decyduje w głownie planistyka. Jak zatem wygląda sytuacja w stolicy?

Jak podaje INWI, w porównaniu z ubiegłym rokiem w Warszawie zostały uchwalone 3 nowe plany miejscowe (MPZP), dzięki czemu już blisko 40 proc. powierzchni miasta jest objęte planami miejscowymi - to ok. 20 400 ha. Aktualnie prowadzonych jest 214 procedur planistycznych, które dotyczą powierzchni około jednej trzeciej miasta. Niestety czas sporządzania planu jest długi i może trwać nawet 10 lat. Tylko w tym roku miasto podjęło 5 uchwał dotyczących przystąpienia do sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla nowych obszarów.

Jak na tym tle wypadają decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu?

Według danych zgromadzonych przez Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) za rok 2019 w Warszawie aż 64 proc. wydanych decyzji o WZ było wydanych w terminie ponad 180 dni od złożenia wniosku.

- Tylko 7 proc. decyzji o warunkach zabudowy dla inwestycji mieszkaniowych zostało wydanych w ustawowym terminie 60 dni - mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny PZFD.

Nieco lepiej wygląda sytuacja z pozwoleniami na budowę, gdzie ok 40 proc. pozwoleń na budowę budynków mieszkalnych wielorodzinnych została wydana w ustawowym terminie 65 dni.

Warto wspomnieć, że dane pochodzą Rankingu Miast - opracowania rok rocznie wydawanego przez PZFD, który ma na celu sprawdzenie czy władze samorządowe wydają decyzje potrzebne do rozpoczęcia budowy w ustawowym terminie. Dodatkowo PZFD promuje w ten sposób dobrą współpracę deweloperów z miastami, doceniając te ośrodki miejskie, które wyróżniają się sprawną i dobrze działającą administracją.

- Wyniki tegorocznego zestawienia pozostawiają wiele do życzenia. Wydłużone postępowania oraz dodatkowe utrudnienia w pracy urzędów związane z pandemią, nie wpływają pozytywnie na skrócenie czasu trwania procedur administracyjnych - dodaje Daniel Radkiewicz.