BIEC: Wskaźnik Przyszłej Inflacji wzrósł w maju br. o 2 pkt.



Pap - 13 maja 2022 10:43


Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług wzrósł w maju br. o 2 pkt. w stosunku do ub. miesiąca - poinformowało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. To świadczy o rozkręcaniu się kosztowo-płacowej spirali inflacyjnej i umacnianiu presji inflacyjnej.

W informacji BIEC zaznaczono, że to drugi z rzędu tak znaczący wzrost wskaźnika, co świadczy o rozkręcaniu się kosztowo-płacowej spirali inflacyjnej i umacnianiu obserwowanej od blisko dwóch lat presji na wzrost cen.

Wskazano, że w całym ub.r. dynamika popytu krajowego znacząco przewyższała tempo wzrostu PKB (wzrost PKB - 5,9 proc. wobec 7,6 proc. wzrostu popytu krajowego w 2021 roku). "W kolejnych kwartałach ubiegłego roku przewaga popytu umacniała się, przewyższając tempo wzrostu PKB od 0,5 pkt. w II kw. 2021 do 3,3 pkt. w IV kw. ub. roku" - napisano w publikacji. Według BIEC, było to konsekwencją wzajemnie wspierającej się polityki rządu i banku centralnego, kreujących nadmierną podaż pieniądza, nakierowaną na konsumpcję zamiast na oszczędności i inwestycje.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Populistyczna polityka rządu - jak oceniono - przełożyła się na nienotowane od lat wysokie tempo wzrostu płac - średnio ponad 8 proc. w skali całego 2021 roku, gdzie liderami wzrostu wynagrodzeń były firmy dostarczające gaz i elektryczność oraz zajmujące się utylizacją odpadów (wzrost w skali roku o 51 proc.) oraz górnictwo (wzrost o 27 proc.), co - jak zaznaczono - przełożyło się na wzrost kosztów pracowniczych dla firm. Ponadto - dodano - rosły również pozostałe koszty działalności gospodarczej, co było efektem zarówno polityki fiskalnej (wzrost opodatkowania), oraz działań NBP, między innymi nakierowanych na osłabienie złotego.

"Suma tych działań, połączona ze wzrostem cen surowców spowodowała gwałtowny wzrost cen producentów o ponad 20 proc. w skali ostatniego roku, w tym cen importu o ponad 25 proc. Uruchomiony został mechanizm spirali inflacyjnej: wzrost dochodów, wyższy popyt, wzrost cen, przy jednoczesnym wzroście kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, silniejsza presja na wzrost wynagrodzeń i świadczeń socjalnych, przy jednoczesnym nasileniu oczekiwań inflacyjnych. U podstaw tego mechanizmu leży nadmierny popyt. Bez jego ograniczenia nie da się okiełznąć inflacji" - uważa BIEC.

Wskazano też, że największy wpływ na wzrost wskaźnika miały wyższe rentowności 10-letnich obligacji skarbu państwa: ich poziom zbliżył się do 7 proc., co odzwierciedla trudności ze zbyciem polskich papierów dłużnych oraz wzrost kosztów obsługi długu. Wyjaśniono, że czynnik ten działa na inflację w znacznie dłuższej perspektywie niż zmiany kursu walutowego, czy zmiany cen surowców lub oczekiwań inflacyjnych.

BIEC zaobserwował, że w przedsiębiorstwach wzrosło wykorzystanie mocy produkcyjnych, co w połączeniu ze wzrostem cen usług konserwacji i napraw przekłada się na wyższe koszty ponoszone przez przedsiębiorców. W ocenie BIEC wysoki, bo ponad 80 proc. średni odsetek wykorzystania mocy w przemyśle jest z jednej strony konsekwencją wysokiej aktywności przemysłu w ostatnich miesiącach, z drugiej zaś wynika z zaległości inwestycyjnych ostatnich lat, co istotnie zmniejszyło zasoby parku maszynowego w firmach, zaś te, które pozostają w dyspozycji przedsiębiorstw, są dość mocno eksploatowane.

Wskazano, że złoty nieznacznie umocnił się w stosunku do ubiegłego miesiąca, jednak od blisko dwóch lat wykazuje tendencję do deprecjacji, przy jednoczesnej zwiększonej zmienności, co podnosi koszty transakcyjne w firmach.

Według BIEC, ponownie nasiliły się oczekiwania inflacyjne menadżerów przedsiębiorstw produkcyjnych. "Przewaga odsetka firm deklarujących wzrost cen nad odsetkiem firm planujących w najbliższym czasie ceny obniżyć sięgnęła w kwietniu br. 40 proc. Wzrost cen deklarują zarówno firmy małe jak i te największe, we wszystkich 22 badanych przez GUS branżach" - czytamy.

Zauważono natomiast, że w stosunku do poprzedniego miesiąca, nieco zmalały oczekiwania inflacyjne wśród konsumentów. Jednak - jak zaznaczono - nadal blisko 92 proc. badanych respondentów uważa, że w najbliższym czasie ceny będą rosły. "Nastąpiło jedynie niewielkie przegrupowanie pomiędzy szacującymi tempo wzrostu cen. Ubyło nieco tych konsumentów, którzy uważają, że ceny będą rosły jeszcze szybciej niż dotychczas na rzecz grupy oceniającej spodziewany wzrost cen na poziomie dotychczasowym. Oczekiwania inflacyjne konsumentów i przedstawicieli przedsiębiorstw rosną systematycznie od dwóch lat a obecnie są na poziomach z wczesnych lat 90-tych. Różnica jednak jest taka, że wówczas inflacja stopniowo i skutecznie była obniżana a teraz w sposób nieokiełzany rośnie" - podsumowano.