Ceny mieszkań w Europie rosną. Polska w czołówce



housemarket.pl - 25 sierpnia 2020 09:22


Przez ostatnie lata w Europie obserwuje się systematyczne wzrosty cen mieszkań. Również w Polsce ceny lokali, zwłaszcza tych z rynku wtórnego, poszły w ostatnich latach w górę. Czy ze względu na ceny, mieszkania w naszym kraju są wciąż atrakcyjne? Jak kształtują się ceny nieruchomości w innych europejskich krajach?

Polska w czołówce

Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że ceny mieszkań w Europie rosną. W I kwartale 2020 roku w Unii Europejskiej odnotowano wzrost cen nieruchomości mieszkalnych o 5,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 r., w strefie euro wzrost ten wynosił 5 proc. r./r.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Duże wzrosty cen obserwuje się na rynku wtórnym. Jak wynika z informacji zebranych przez Eurostat za I kwartał 2020 roku, najszybciej rosły ceny używanych mieszkań na Słowacji, gdzie za lokal trzeba było zapłacić średnio o 15,4 proc. więcej niż przed rokiem. Na drugim miejscu znalazła się Polska z wynikiem 15,1 proc. r./r. Wysokie wzrosty cen zaobserwowano również w Luksemburgu (11.6 proc.), Estonii (11,1 proc.), a także Portugalii (10,6 proc.) i Chorwacji (10,5 proc.). Najmniej podrożały używane mieszkania w takich krajach jak Cypr (wzrost o 1 proc.), Irlandia (o 0,4 proc.), Finlandia (0,3 proc.). Spadek o 1,5 proc. w zestawieniu rocznym odnotowano jedynie w przypadku Węgier.

Na rynku pierwotnym sytuacja wygląda nieco inaczej. W I kwartale 2020 w porównaniu do analogicznego okresu 2019 r. najbardziej podrożały nowe mieszkania w Luksemburgu, gdzie trzeba było zapłacić średnio o 19,2 proc. więcej niż przed rokiem. Równie duże wzrosty miały miejsce na Łotwie i wynosiły 15 proc. r./r., a także w Estonii (12,1 proc.). Spadek cen dotyczył takich państw jak Szwecja i wynosił 0,3 proc. oraz Chorwacja 1,2 proc. r./r. W Polsce nowe lokum kosztowało o 6,5 proc. więcej w skali roku.

- Ceny nowych mieszkań w naszym kraju systematycznie rosły przez cały ubiegły rok, ale nie był to jakiś spektakularny wzrost na tle innych państw europejskich. To raczej naturalna konsekwencja drożejących gruntów, materiałów budowlanych czy rosnących wynagrodzeń pracowników przy silnym popycie. Poza tym wyższy jest też standard nowych mieszkań, co również wiąże się z wyższymi kosztami budowy. Zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym wzrost cen był obserwowany również przez cały I kwartał bieżącego roku. Sytuacja z COVID-19 wiele jednak zmieniła. Wyhamowała wzrosty i skorygowała część ostatnich podwyżek oraz zdecydowanie zmniejszyła popyt – zwłaszcza inwestycyjny, co w konsekwencji spowodowało zawieszenie niektórych projektów. Obecnie część z nich wraca na rynek, gdyż deweloperzy chcą odzyskać środki zainwestowane w grunt i przygotowanie inwestycji - komentuje Witold Indrychowski, prezes spółki Merari.

Dodaje, że jego zdaniem, w przyszłości nie można spodziewać się znaczących spadków, ponieważ nieruchomości pozostaną dobrą alternatywą dla lokowania oszczędności/kapitału, szczególnie gdy pojawiają się obawy przed inflacją.

- Przewiduję raczej stabilizację na rynku i wzrosty cen, ale dopiero w przyszłym roku - mówi Witold Indrychowski.

Drożej w Estonii, taniej na Litwie

Pomimo wzrostów cen mieszkań, na tle państw europejskich lokale w kraju nad Wisłą wciąż uważane są za stosunkowo tanie. Za duże mieszkanie z dwoma sypialniami zapłacimy w Polsce średnio 540 tys. zł. Dla porównania w Szwajcarii takie lokum kosztowałoby nas aż 2,505 mln zł. Za podobne mieszkanie we Francji zapłacilibyśmy 1,595 mln zł, w Norwegii 1,445 mln zł, w Wielkiej Brytanii 1,2700 mln zł, a w Niemczech 1,235 mln zł. Nieco mniej, ale wciąż sporo trzeba wydać na modelowe mieszkanie w Irlandii 940 tys. zł. Podobnie w Czechach – 910 tys. zł. We Włoszech byłby to koszt równy 835 tys. zł, w Hiszpanii 710 tys. zł. Droższe od polskich są też mieszkania w Estonii. Za takie samo lokum trzeba byłoby tam zapłacić 595 tys. zł. Mniej niż w Polsce wydamy za to na Litwie (530 tys. zł), Węgrzech (520 tys. zł) czy Słowacji (500 tys. zł). Najtańsze są lokale w Rumunii (345 tys. zł) czy na Białorusi (340 tys. zł)., a zestawienie zamyka Albania z ceną 320 tys. zł. (Dane RynekPierwotny.pl na podstawie danych portalu Finder.com).

- Ceny europejskich nieruchomości rosną już od dawna, stąd spora dysproporcja pomiędzy Polską a innymi krajami Starego Kontynentu. Mieszkania są coraz droższe, lecz wciąż atrakcyjne cenowo zwłaszcza dla obcokrajowców, stąd duże zainteresowanie inwestorów nieruchomościami nad Wisłą. Jednak najbliższe półrocze może być bardzo trudnym okresem w związku z niegasnącą pandemią, są jednak szanse na to, że COVID-19 zostanie opanowany w przyszłym roku. Obecnie mamy do czynienia z niższym kosztem kredytu, więc jeśli tylko ktoś posiada zdolność kredytową, to jest to dobry czas na zmianę mieszkania na większe lub kupno domu. Za rok ceny mogą być wyższe niż dzisiaj - podsumowuje Witold Indrychowski.