Umowa na rewitalizację Dolnego Miasta w Gdańsku budzi wątpliwości 2 radnych



PAP - 23 maja 2021 23:04


Dwoje radnych domaga się odtajnienia pełnej treści umowy o rewitalizacji Dolnego Miasta, zawartej przez władze miasta z deweloperem. Oczekują też przeprowadzenia rzetelnych konsultacji społecznych w sprawie planowanych inwestycji.

W piątek na terenie zieleńca przy ul. Toruńskiej i Jałmużniczej radny Gdańska Przemysław Majewski (PiS) i radna dzielnicy Śródmieście Natalia Grzymała zorganizowali konferencję prasową, na której przedstawili swoje uwagi do umowy na zagospodarowanie terenów Dolnego Miasta, jaką władze Gdańska zawarły ze spółką GGI Dolne Miasto (konsorcjum firm Euro Styl i Inopa). Obejmuje ona rewitalizację istniejącej zabudowy, terenów zielonych i wzniesienie kilkunastu nowych budynków. Inwestycja ma być realizowana w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

Miasto wniosło do projektu gminne nieruchomości. Ich wartość oszacowano na 40 mln zł. W zamian za to partner prywatny zobowiązany jest do realizacji celów publicznych na rzecz dzielnicy, m.in. budowy przedszkola z placem zabaw i kompleksu sportowego przy SP nr 65. Planowana jest również modernizacja i budowa około 2 km dróg i ciągów pieszo-rowerowych. Zagospodarowane zostaną tereny zielone wokół bastionu Wilk i Wyskok i nabrzeża wzdłuż opływu Nowej Motławy. Poza celami publicznymi zrealizowana zostanie inwestycja o charakterze komercyjnym, zakładająca rewaloryzację budynku dawnej zajezdni tramwajowej, w którym znajdą się lokale usługowe i handlowe.

Szukasz terenów inwestycyjnych? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Według radnych mieszkańcy obawiają się, że realizacja sprawi, że ogólnodostępne boiska i tereny zielone zastąpi "beton i deweloperka".

"Na wniosek przewodniczącego Rady Dzielnicy Śródmieście Maksymiliana Kieturakisa umowę opublikowano przed dwoma dniami w Biuletynie Informacji Publicznej. Większość treści tej umowy, w tym istotne aspekty odpowiedzialności dewelopera, zostały utajnione" - powiedziała podczas briefingu Natalia Grzymała.

Dodała, że ukryte są informacje o m.in. terminach napraw gwarancyjnych, ubezpieczeniu i o karach umownych.

"Widoczne powinny być wszelkie treści na temat ewentualnych odszkodowań na rzecz wspólnot i zniszczonych budynków. Znajdujemy się w miejscu, gdzie większość kamienic jest przedwojenna, a wszelka ingerencja w wody gruntowe wpływa na ich stan" - zaznaczyła.

Podkreśliła, że mieszkańcy Dolnego Miasta domagają się ujawnienia pełnej treści wspomnianej umowy, zmiany planów zabudowy terenów zielonych, a także "konsultacji społecznych z prawdziwego zdarzenia"

"Chcemy, aby nasz głos został wysłuchany, chcemy mieć realny wpływ na to, jak to partnerstwo publiczno-prywatne będzie wyglądać. Wielokrotnie podkreślaliśmy, że na Dolnym Mieście brakuje terenów rekreacyjnych. Domagamy się renegocjacji tej umowy. W naszym odczuciu jest ona niekorzystna dla mieszkańców, dla miasta. Żądamy, aby z tej umowy wycofać działki, które stanowią dużą wartość rekreacyjną dla mieszkańców Dolnego Miasta" - powiedziała.

Wyjaśniła, że chodzi m.in. o działkę między ul. Dobrą i Fundacyjną, na której jest tzw. boisko pod wierzbami, a także o teren między ulicami Toruńską, Jałmużniczą i Kamienna Grobla, gdzie dawniej mieścił się ogródek jordanowski.

"Nie zgadzamy się na to, że w umowie PPP aż 61 proc. kwoty idzie na drogi i chodniki, a tylko 3 proc. zostanie przeznaczone pod zieleń. Uważamy, że w obliczu wyzwań, przed jakimi stoi współczesne miasto, takie proporcje są nie na miejscu. Nie potrzebujemy nowych apartamentowców. One nie będą odpowiadać na potrzeby mieszkaniowe gdańszczan, tylko będą wykupywane pod wynajem, tak jak ma to miejsce na Wyspie Spichrzów" - dodała.

Majewski wyliczał, że w ramach przedsięwzięcia deweloper ma zrealizować 18 celów komercyjnych wartych ok. 270 mln zł, a tylko sześć publicznych, na które przeznaczono 50 mln zł.

"Przy takich proporcjach nie ma mowy o równorzędnych partnerach. Mamy do czynienia z dyktatem dewelopera. Gdańsk oddaje za 40 mln zł 39 działek, a następnie wprowadza to aportem jako 64 proc. kosztów celów publicznych. Zaledwie 36 proc. kosztów to wkład dewelopera w cele publiczne" - zaznaczył Majewski.

Poinformował również, że w biurze Rady Miasta Gdańska złoży wniosek o odtajnienie pełnej treści umowy PPP zawartej przez władze miasta z konsorcjum GGI.

"Nie ma naszej zgody na betonizację Dolnego Miasta. Mieszkańcy powinni wiedzieć, w jaki sposób inwestor odpowie za ewentualne opóźnienia, zniszczenia. Nie chcemy, aby doszło do sytuacji, w której budowa poziemnych parkingów spowoduje, że okoliczne budynki będą pękać, a mieszkania zaczną się walić gdańszczanom na głowy" - dodał.

Inwestor podkreśla, że mieszkańcy nie mają się czego obawiać, a inwestycja będzie realizowana zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Dolne Miasto, na wschodnim brzegu Motławy, jest częścią Śródmieścia. II wojnę światową przetrwało bez większych zniszczeń. Na zabudowę Dolnego Miasta, oddalonego ok. 15 minut pieszo od centrum, składają się głównie XIX-wieczne kamienice i budynki przemysłowe oraz nieliczne 10-piętrowe bloki z czasów PRL.