Tak urządzono dom w symbiozie z naturą



housemarket.pl - 14 sierpnia 2020 14:58


Dom, który funkcjonuje w symbiozie z otoczeniem to idealna przestrzeń do relaksu. Walory wnętrz otwartych na ogród doceniamy zwłaszcza latem, warto jednak pamiętać, że zaspokajają one naszą potrzebę kontaktu z naturą przez cały rok. O to, jak zacierać granice między wnętrzem a ogrodem zapytaliśmy architekta Aleksandra Jankowskiego z pracowni projektowej Jankowski i Opyrchał.

Duże przeszklenia przestają być postrzegane jako luksus, powoli stają się standardem. Dzięki nowoczesnym systemom okiennym, to co jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się niemożliwe w naszym klimacie, dzisiaj jest już w zasięgu. Oczywiście nie wszystkie systemy są sobie równe. Standardowe przeszklenia z widocznymi ramami i możliwie dużymi powierzchniami typu fix nie są bardzo kosztowne, w przeciwieństwie do rozwiązań panoramicznych z niemal całkowicie ukrytymi systemami prowadnic i ram, dzięki którym okno staje się realnie niewidoczne. Takie okna, uzupełniane często o systemy prowadnic zasilanych elektrycznie, bywają jednym z najistotniejszych elementów projektowanego budynku.

Kompleksowe myślenie i okienne mity

- Umiejętne połączenie wnętrza domu z ogrodem wymaga kompleksowego spojrzenia już na wczesnym etapie projektu. Chodzi o to, by stworzyć spójną koncepcję obejmującą bryłę budynku, jego wnętrze oraz otoczenie - mówi arch. Aleksander Jankowski.

Wbrew obiegowym opiniom nie powinniśmy przejmować się na przykład tym, że okna naszego salonu skierowane są na północ. Współczesne rozwiązania przesłon, systemów ogrzewania i automatyki pozwalają otwierać widoki na pożądane i wartościowe fragmenty terenu. Najważniejsze, aby odpowiednio wcześnie zastanowić się nad rozwiązaniem, które pozwoli optymalnie doświetlić wnętrze i skadrować widok w taki sposób, aby siedząc w salonie mieć wrażenie jakbyśmy przebywali na zewnątrz. W ten sposób nasza strefa dzienna powiększa się o dodatkową przestrzeń.

- Duże przeszklenia to nie tylko domena okazałych rezydencji i nowoczesnej architektury. Spójrzmy na kraje takie jak Anglia, Holandia czy Niemcy. Niewielkie położone na wsi domki oraz kilkusetletnie budynki są tam restaurowane w taki sposób, by jak najbardziej otworzyć je na ogród. Zabytkowa architektura łączona jest z zupełnie współczesnymi przeszkleniami w strefie dziennej, dobudowuje się ultranowoczesne szklane werandy, ogrody zimowe itp. Wszystko po to, by mieszkańcy mogli swobodnie cieszyć się kontaktem z naturą - zwraca uwagę Aleksander Jankowski.

Miks stylów z efektem synergii

Pracownia JIO również ma na swoim koncie realizacje współczesnych domów wyraźnie nawiązujących do klasycyzującego modernizmu, w których dzięki dużym, nowoczesnym oknom udało się pięknie doświetlić wnętrza i zintegrować je z ogrodem. Końcowy efekt spełnia oczekiwania wymagających domowników, którzy nie kryją swojego zachwytu i uznania dla przyjętych rozwiązań.

Niezależnie od pory roku, relaksując się w salonie, jadalni lub gabinecie, mieszkańcy mają wrażenie jakby przebywali gdzieś pomiędzy domem a ogrodem. Można to porównać do odczucia jakoby przestrzeń salonu była fragmentem podcieni budynku, przechodzącym płynnie w tarasy. Wystarczy lekko uchylić okno, by mieć pełny kontakt z otoczeniem – słyszeć śpiew ptaków czy szelest roślin, poczuć zapach kwiatów lub deszczu. Przed natrętnymi owadami domowników chronią moskitiery, a nadmiar słońca w salonie niwelują ażurowe zadaszenia lub ścianki oplecione bluszczem bądź winem.

- W takim domu najlepiej się odpoczywa i regeneruje siły przez cały rok. Największą satysfakcję poczułem, kiedy po zakończeniu inwestycji nasi klienci wyznali, że odkąd zamieszkali w nowym domu, nie mają potrzeby, by wyjeżdżać na wakacje. Powiązanie architektury budynku, projektu wnętrz i zintegrowanego z całością ogrodu przyniosło tak spójny i pozytywny zestaw, jakiego można byłoby oczekiwać w najambitniejszych i unikatowych lokalizacjach urlopowych. Nigdzie indziej natomiast nie doświadczymy tak pełnej swobody, jak u siebie. Trudno przecenić to uczucie - podkreśla Aleksander Jankowski.